Władze Krakowa są gotowe czekać ze wskazaniem lokalizacji dla spalarni odpadów nawet do końca 2009 roku. Najpierw chcą przekonać do inwestycji mieszkańców.

Mieszkańcy osiedli położonych w ich pobliżu: Złocienia, Przewozu, Bieżanowa i Rybitw od kilku miesięcy przeciw dwóm z trzech proponowanych przez magistrat miejsc na budowę spalarni – czytamy w "Gazecie Wyborczej".

– Na wybór miejsca, w którym będziemy budowali spalarnię, mamy jeszcze dwa lata. Decyzję zapewne podejmiemy wcześniej, ale dwa lata to maksymalny czas, jaki możemy na to poświęcić, żeby wypełnić terminarz unijny rozliczania się z dotacji – tłumaczy Tadeusz Trzmiel, wiceprezydent Krakowa.

Władze miasta uznały, że rejon na wschód od Rybitw jest jedną z lepszych lokalizacji i nadal będą przekonywać krakowian do tej lokalizacji. – Chcemy przekonać protestujących, że skorzystają na spalarni – mówi Trzmiel. – Rejon między osiedlami Rybitwy, Przewóz, Złocień i Bieżanów jest obecnie bardzo zdewastowany. Jeśli powstałaby tam spalarnia, to z przeznaczonych na nią dotacji będziemy mogli zainwestować w rewitalizację okolicy.

Zdaniem niektórych urzędników wobec stanowiska protestujących mieszkańców magistrat powinien zdecydować się właśnie na to teren elektrociepłowni w Łęgu.

źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj