Zmniejszone limity emisji CO2 spowodowały znaczny wprost popytu na biomasę i sporą zwyżkę jej cen – czytamy w Rzeczpospolitej.

W ciągu ostatniego roku tona mokrej biomasy zdrożała ze 120 do 160 zł i najprawdopodobniej taki trend na rynku się utrzyma. Jednak problemem dla energetyki nie jest tylko cena biomasy, ale również jej brak na rynku.

Jak powiedział "Rzeczpospolitej" Paweł Orlof, prezes Elektrociepłowni Będzin, znalezienie na Śląsku dużego dostawcy rolniczego surowca do produkcji energii nie jest proste. Wyjaśnia on, że elektrociepłownie będą musiały sięgać po biomasę, ponieważ ich limity emisji w latach 2008 – 2012 zostaną zmniejszone średnio o 7 proc.

Jednak jak zwraca uwagę w dzienniku Lucjan Przykorski, wiceprezes Pratermu, najtańszą i najprostszą metodą ograniczenia emisji gazów cieplarnianych jest podniesienie sprawności zakładu. Spalanie biomasy jest w jego ocenie drogie i gdyby nie handel prawami do emisji dwutlenku węgla nie opłacałoby się tego robić. W ciągu roku koszt 1 GJ ciepła z biomasy wzrósł z 15 do 25 zł.

Rzeczpospolita podaje na zakończenie, że według szacunków ministerstwa rolnictwa, energetyka będzie w tym roku potrzebowała z upraw rolnych przynajmniej 330 tys. ton biomasy. Za dwa lata będzie to już prawie 2 mln ton, w następnych latach zaś wartość ta ma wzrastać o 1 mln ton rocznie.

źródło: Rzeczpospolita / cire.pl

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj