Zawsze, podejmując działania dotyczące redukcji emisji gazów cieplarnianych, musimy patrzeć na efekt globalny takiego postępowania.

Nie budzi żadnych wątpliwości to, że zapobieganie zmianom klimatu ma charakter wybitnie globalny. W tym kontekście nie jest prawdą, że każda redukcja emisji z terytorium danego kraju wywoła zmniejszenie emisji w skali globalnej. Wręcz odwrotnie – może spowodować jej wzrost.

Ukryta w imporcie emisja

Taka sytuacja ma miejsce, jeżeli w wyniku nałożenia zbyt ostrych wymogów redukcyjnych w danym kraju nastąpi zmniejszenie lub zaprzestanie produkcji określonego wyrobu. Jednocześnie społeczeństwo tego państwa nie zmienia swoich przyzwyczajeń konsumpcyjnych i importuje towary z krajów, gdzie nie obowiązują tak ostre wymogi środowiskowe. Oczywiście produkty wytwarzane w krajach, gdzie są łagodniejsze przepisy w zakresie ochrony środowiska, charakteryzują się wyższą jednostkową emisją gazów cieplarnianych, związaną z ich wyprodukowaniem. W efekcie ten sam poziom konsumpcji generuje w układzie globalnym różną emisję, w zależności od reżimu środowiskowego w kraju wytwarzającym dany produkt. To nie jest wywód teoretyczny – takie zjawisko występuje w relacjach krajów członkowskich Unii Europejskiej z państwami rozwijającymi się.

Według danych Europejskiej Agencji Środowiska, w 2004 r. emisja gazów cieplarnianych w krajach trzecich wskutek wytwarzania produktów importowanych do UE stanowiła ok. 40% emisji z terytorium Unii. Taka sytuacja dotyczy przede wszystkim tych państw UE, których emisja z terytorium kraju w odniesieniu do PKB jest stosunkowo mała, a więc takich, które zwyczajowo są traktowane jako najbardziej ekologiczne. Niestety, ich sumaryczny poziom emisji gazów cieplarnianych, uwzględniający emisję ukrytą w importowanych produktach, całkowicie zmienia ich wizerunek, wykazując, że zmniejszając emisję ze swego terytorium, przyczyniają się do wzrostu emisji w układzie globalnym.

Brak globalnej analizy

Mimo dostępnych już danych w tym zakresie, wskazujących na to, że problem istnieje i jest poważny, Komisja Europejska nie uwzględnia go przy formułowaniu coraz bardziej ambitnych celów redukcyjnych. Pod tym kątem nie przeanalizowano szczegółowo globalnego efektu dotychczasowej polityki klimatycznej Unii Europejskiej. To zagadnienie nie zostało także wzięte pod uwagę przy opracowywaniu opublikowanego w marcu 2011 r. Komunikatu Komisji Europejskiej „Plan działania prowadzący do przejścia na konkurencyjną gospodarkę niskoemisyjną do 2050 r.”, tj. tak zwanej Niskoemisyjnej Mapy Drogowej 2050.

Problem ten był do tej pory bagatelizowany przez Komisję Europejską i część krajów członkowskich. Myślę, że przede wszystkim działo się tak z uwagi na świadomość, że jego uwzględnienie wiązałoby się z koniecznością zasadniczej zmiany podejścia do kreowania polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Wyznaje się zasadę, że prościej i lepiej jest nie widzieć problemu i brnąć dalej niż narazić się na zarzut popełnienia błędu. Spotkałem się także z zupełnie irracjonalną argumentacją o niecelowości wykonywania analiz w tym zakresie. Wynika z niej, że sporządzanie tych analiz wiązałoby się z dużymi trudnościami metodologicznymi oraz z tym, że brakuje wyraźnego powiązania wykonania takich prac z istotą Niskoemisyjnej Mapy Drogowej 2050.

Obecnie na forum Grupy Roboczej ds. Środowiska Rady UE toczą się prace nad konkluzjami w sprawie Niskoemisyjnej Mapy Drogowej 2050. Prezydencja duńska oczekuje, że zostaną one przyjęte podczas Rady ds. Środowiska UE 9 marca br. Polska z całą konsekwencją domaga się i będzie się domagać uwzględnienia naszego stanowiska w tym zakresie. Nie możemy dopuścić, aby działania Unii Europejskiej zamiast poprawiać stan środowiska, wywoływały globalny wzrost emisji gazów cieplarnianych.

Polskie veto

Nie możemy godzić się na obciążanie gospodarek unijnych długoterminowymi celami redukcyjnymi, których realizacja doprowadzi do pogorszenia ich konkurencyjności i jednocześnie przyczyni się do globalnego wzrostu emisji. Przewidujemy w najbliższym czasie przeprowadzenie różnorodnych działań, mających na celu wyjaśnienie i szerokie upowszechnienie naszego punktu widzenia w tym zakresie. Liczymy, że przynajmniej część krajów członkowskich przyłączy się do nas. Oczekujemy także, że nasze zdanie będą podzielać organizacje ekologiczne. W tym miejscu pragnę podkreślić, że proces przygotowywania w Ministerstwie Gospodarki Narodowego Programu Rozwoju Gospodarki Niskoemisyjnej przewiduje mechanizm, zapobiegający formułowaniu takich zadań w Programie, których realizacja spowodowałaby import produktów spoza Unii Europejskiej, a tym samym globalne zwiększenie emisji gazów cieplarnianych.

Do przedmiotowego komunikatu Komicji Europejskiej Polska ma szereg dalszych poważnych zastrzeżeń. Dotyczą one m.in. nie zapewnienia w całości zgodności proponowanych działań z zasadą zrównoważonego rozwoju, braku analizy kosztów na poziomie krajów członkowskich, realności wykonania proponowanych działań, szczególnie w ujęciu technologicznym. Generalnie dokument bardzo konkretnie i jednoznacznie formułuje cele redukcyjne, natomiast ich realizację opiera w dużym stopniu na rozwiązaniach niesprawdzonych, zawierających wiele luk i budzących wątpliwości. Można odnieść wrażenie, że istotą dokumentu są cele, a z ich realizacją jakoś to będzie. Taka filozofia również nie może być akceptowana.

Zbigniew Kamieński, zastępca dyrektora, Departament Rozwoju Gospodarki, Ministerstwo Gospodarki

Tytuł i śródtytuły od redakcji

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj