Coraz więcej polskich miast odchodzi od regularnego koszenia trawników i część z nich przeistacza w łąki. Dzieje się tak m.in. w Warszawie i Krakowie.

Nisko koszone trawniki są uznawane przez wielu naukowców za „zielone pustynie”, gdzie różnorodność  ogranicza się do kilku gatunków roślin i zwierząt. Takie monokultury uznaje się za jedną z przyczyn masowego wymierania pszczół. Pożyteczne owady nie mają bowiem dostępu do zróżnicowanego pokarmu.

Miejskie trawniki kosi się wielokrotnie w ciągu roku, co generuje hałas i emisję spalin, dodatkowo zwiększoną, gdy w użyciu są ręczne koszarki spalinowe. W samej Warszawie jest 1200 hektarów trawników poddawanych temu zabiegowi.

Warszawska Fundacja Łąka od kilku lat propaguje zakładanie łąk kwietnych w miastach. Z jej inicjatywy w zeszłym roku w stolicy powstały 42 łąki, finansowane głównie z budżetów obywatelskich.

Jednak największym ukwieceniem miasta może pochwalić się Kraków. Kwietne łąki powstały tam w tym roku w 22 lokalizacjach, w sumie na obszarze 10 hektarów. W części zastąpiły one trawniki, inne wysiano na nieużytkach lub zaniedbanych skwerach. Mieszkańcy miasta są zachwyceni.

– Użyliśmy mieszanki traw i bylin wieloletnich z domieszką jednorocznych, dlatego już teraz łąki przyciągają motyle i mienią się kolorami – powiedział nam Maciej Podyma z Fundacji Łąka, która projekt zrealizowała. Z budżetu Krakowa przekazano na ten cel 700 tys. zł.

W Poznaniu łąka ekologiczna istnieje przy Drodze Dębińskiej. Jest koszona raz w roku. Coraz więcej trawników Zarząd Dróg Miejskich zastępuje też bylinami i krzewami. – Chcemy stworzyć łąkę kwietną z prawdziwego zdarzenia przy ulicy Leśnych Skrzatów. Planujemy zacząć prace jeszcze w tym roku – mówi Agnieszka Szulc z poznańskiego ZDM.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj