Aby świadomie i w sposób odpowiedzialny podejmować decyzje, powinniśmy zawsze wiedzieć, jakie wywołają one skutki, w tym przede wszystkim, jakie będą ich konsekwencje gospodarcze.

Jak najbardziej dotyczy to decyzji dotyczących polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Trzeba przyznać, że Komisja Europejska (KE), przedstawiając różnego rodzaju propozycje w tym zakresie, dołącza do nich informacje o skutkach gospodarczych w tzw. impact assessments. Jest to jednak zabieg czysto formalny. Po pierwsze, prezentowane skutki generalnie dotyczą UE jako całości, bez ukazywania, jak proponowane rozwiązanie oddziaływać będzie na gospodarkę poszczególnych krajów członkowskich. Ponadto nie ma żadnych możliwości, aby prześledzić to, w jaki sposób uzyskano daną wielkość, np. dotyczącą zmian PKB, koniecznych nakładów inwestycyjnych czy zmian w poziomie zatrudnienia, więc dane trzeba przyjąć na wiarę. Podejmowane próby uzyskania informacji na ten temat od przedstawicieli KE kończyły się stwierdzeniem, że dane wynikają z modeli, które są własnością intelektualną instytucji, z którymi KE zawarła stosowne kontrakty. Na przykład model PRIMES wykorzystywany przez KE w tworzeniu polityki klimatyczno-energetycznej stanowi własność Uniwersytetu Technicznego w Atenach.

Własne analizy

W tej sytuacji konieczne jest wykonywanie krajowych analiz. Obecnie dysponujemy opracowaniami dla Polski, wykonanymi przez Międzynarodową Agencję Energetyczną, Bank Światowy (z wykorzystaniem analiz sporządzonych przez McKinseya), Instytut Badań Strukturalnych oraz EnergSys. Z opracowań tych wynika, że koszty wdrożenia proponowanej przez KE polityki klimatycznej do 2050 r. w odniesieniu do PKB są w Polsce większe niż średnia dla całej UE. W horyzoncie czasowym 2020 r. koszty w postaci utraty dynamiki PKB i miejsc pracy z tytułu realizacji zobowiązań zawartych w pakiecie klimatyczno-energetycznym będą blisko dwukrotnie wyższe dla Polski (ok. 1,4% PKB do 2020 r.) niż średni koszt w UE (ok. 0,6% PKB). Bezpośrednie koszty mikroekonomiczne, a więc dodatkowe nakłady inwestycyjne, są we wszystkich analizach szacowane na zbliżonym poziomie ok. 12,5 – 15 mld zł rocznie do 2030 r. Spowoduje to osłabienie dynamiki PKB średnio na poziomie ok. 1% rocznie (w wartości PKB z 2010 r.) do 2030 r. Największe wydatki, związane przede wszystkim z inwestycjami w infrastrukturę energetyczną, staną się konieczne ok. 2020 r., a ich koszt wyniesie nawet 2% PKB. Obecnie funkcjonujące modele ekonometryczne nie pozwalają na przeprowadzenie wiarygodnej symulacji kosztów w horyzoncie czasowym dłuższym niż 20 lat, tj. do 2030 r. Dlatego też wszelkie szacunki kosztów powyżej 2030 r. należy traktować bardzo ostrożnie, gdyż obarczone są zbyt dużym zakresem niepewności.

Głównymi przyczynami znacząco większych kosztów dla polskiej gospodarki są: bardzo wysoka emisyjność sektora produkcji energii elektrycznej, w którym ok. 90% energii wytwarzana jest z wykorzystaniem węgla kamiennego i brunatnego oraz znacząco wyższy od średniej unijnej udział wrażliwych (energochłonnych) gałęzi przemysłu.

To wszystko w połączeniu z obecnie obowiązującymi (i planowanymi w najbliższej przyszłości) zasadami przydziału i handlu uprawnieniami do emisji w ramach Europejskiego Systemu Handlu Emisjami, a także ograniczenia dotyczące handlu uprawnieniami pomiędzy sektorami ETS a non-ETS powodują, że Polska jest szczególnie narażona na negatywne skutki długoterminowej polityki klimatycznej, proponowanej przez KE. Niepokojące są także zapowiedzi wdrożenia mechanizmów powodujących sztuczne podwyższanie cen uprawnień, co dodatkowo zwiększyłoby koszty wdrożenia już obecnie kosztownych inwestycji.

Inwestycje w nowe moce

W odniesieniu do sektora energetycznego niezbędne do poniesienia koszty związane są przede wszystkim z koniecznością realizacji inwestycji w nowe, niskoemisyjne moce wytwórcze, modernizacją sieci przesyłowej i dystrybucyjnej oraz zakupem uprawnień do emisji. Wysokie koszty w sektorze energetycznym spowodują znaczący wzrost cen energii, co będzie miało bezpośrednie przełożenie zarówno na zwiększenie kosztów w przemyśle, zwłaszcza energochłonnym, jak też będzie stymulowało presję inflacyjną. Wzrost inflacji spowodowany rosnącymi cenami energii wpłynie na istotne ograniczenie popytu wewnętrznego (konsumpcji) z uwagi na wzrost udziału kosztów energii i cen produktów w budżetach gospodarstw domowych. Dlatego też przewidywane osłabienie dynamiki PKB, którego wzrost w ostatnich latach oparty był w dużej mierze na wewnętrznej konsumpcji i rosnącym eksporcie, może doprowadzić do stagnacji gospodarczej. Spadek produkcji przemysłowej wpłynie na polską gospodarkę, przede wszystkim z uwagi na fakt, że zatrudnienie oraz wytwarzana wartość dodana we wrażliwych gałęziach przemysłu (wysokoemisyjnych branżach konkurujących na światowych rynkach i narażonych na zjawisko ucieczki emisji) odpowiadają w Polsce za ok. 12 – 15% zatrudnienia i wartości dodanej w przemyśle ogółem (przy europejskiej średniej ok. 3%).

Zbigniew Kamieński, zastępca dyrektora, Departament Innowacji i Przemysłu, Ministerstwo Gospodarki

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj