Narodowe Biuro Bezpieczeństwa Kosmicznego, które jest częścią amerykańskiego Departamentu Obrony, w opublikowanym przez siebie raporcie informuje o sposobie na zaspokojenie rosnących potrzeb energetycznych mieszkańców Ziemi. Rozwiązaniem maja być umieszczone na orbicie elektrownie słoneczne – pisze „Dziennik”
Sercem takiej konstrukcji ma być satelita. Do niego zostaną przycumowane odpowiednio wyprofilowane lustra połączone w większe panele. Dzięki odpowiedniemu dobraniu orbity oraz ustawienia lustrzanych konstrukcji część z nich zawsze ma być oświetlona przez Słońce.
Dzięki stałemu dopływowi "surowca", orbitalne ogniwa fotowoltaiczne mogą produkować gigawaty prądu. Energia ta byłaby pożytkowana na Ziemi. Zamiast kabli czy przewodów, z których w kosmosie nie byłoby raczej większego pożytku, prąd ma być zamieniany w wiązkę mikrofal. A ich częstotliwość jest dobrana tak, by bez problemu przechodzić przez atmosferę i bez większych strat trafiać do odpowiednio nastrojonych anten odbiorczych znajdujących się na powierzchni naszej planety.
Już na dole konwertery stacji odbiorczej zamieniałyby odebrane mikrofale z powrotem na energię elektryczną, którą można by dowolnie dysponować. Szacuje się, że jedna stacja odbiorcza może generować 5, a może nawet i 10 gigawatów energii.
źródło: dziennik.pl

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj