Sankcje unijne za niedotrzymanie terminów w zakresie gospodarki odpadami komunalnymi wydają się nieuniknione – pisze Zdzisław Smolak z Biura Związku Gmin Powiatu Dzierżoniowskiego. Oto tekst, który nam nadesłał:

Na stronie internetowej www.samorzad.pap.pl ukazał się 19 października br. artykuł Patrycji Kluczyńskiej zatytułowany „Próba czystości”. Autorka na podstawie rozmów z przedstawicielami urzędów gmin różnej wielkości, przeprowadziła sondaż opinii urzędników na temat nowych uregulowań prawnych związanych z gospodarką odpadami komunalnymi.

Z tła tych rozmów wyłania się także częściowo niejasny obraz stanu infrastruktury technicznej i organizacyjnej poszczególnych systemów lokalnych gospodarki odpadami komunalnymi. Zgodnie z art. 5 unijnej Dyrektywy Ramowej o odpadach – kraj członkowski powinien ustanowić „zintegrowaną i wystarczającą sieć zakładów” do prawidłowego zagospodarowania odpadów. W tym zakresie w sondażu najczęściej powtarzają się zwroty „rozpoczęto prace nad dokumentem”, „przewidziano stworzenie”, „zostaną przedstawione warianty”, „przewidziana jest rozbudowa”, „będą składować”, „priorytetem są rozmowy dotyczące rozbudowy”, „w przyszłości ma ono służyć”.

Zwroty te świadczą, że w kontekście zbliżających się terminów zobowiązań w zakresie standardów gospodarki odpadami komunalnymi i poziomów odzysku – owa „zintegrowana i wystarczająca sieć zakładów” dla gospodarki odpadami komunalnymi jest dopiero na etapie mglistych opracowań planistycznych. Potwierdza się więc pośrednio to co już publicznie potwierdziło kilku urzędników wysokiej rangi z Ministerstwa Środowiska – sankcje unijne za niedotrzymanie terminów zobowiązań w zakresie standardów gospodarki odpadami komunalnymi wydają się nieuniknione.

Najbardziej kuriozalne jest to, że nie ma żadnych instytucjonalnych narzędzi do monitorowania rzeczywistego stanu spraw w tym zakresie w skali państwa – nikomu na szczeblu administracji rządowej nie jest znana „śmieciowa mapa Polski” która wykazywałaby poszczególne obszary w zakresie działań dla wypełnienia zobowiązań państwowych w gospodarce odpadami komunalnymi. Więcej – z posiadanych przeze mnie dokumentów w postaci odpowiedzi na interpelacje poselskie wynika, że trzy resorty: Ministerstwo Środowiska, Ministerstwo Infrastruktury, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji – nie są zaniepokojone takim brakiem wiedzy o stopniu realizacji zobowiązań unijnych. Dlatego sondaż dziennikarski w tym zakresie jest cenną inicjatywą ukazującą wyrywkowo obraz sytuacji w tej dziedzinie.

Podobny brak zainteresowania swoim obszarem zauważyłem w administracji szczebla wojewódzkiego. Powstaje pytanie – kto, jaka władza administracyjna czuje się desygnowana aby w imieniu państwa być odpowiedzialną za wprowadzanie w życie postanowień Dyrektywy Ramowej o odpadach? Na to pytanie zawarte w interpelacjach poselskich nie padły jednoznaczne odpowiedzi ze strony trzech resortów rządowych.

Jest jeszcze za wcześnie na jednoznaczną odpowiedź na pytanie: czy nowy(?) stan prawny wynikający z ustawy o zmianie ustaw „okołoodpadowych” z 29 lipca br. da ożywcze impulsy dla działań mających na celu wypełnienie zapisów Dyrektywy Ramowej o odpadach. Nieprzypadkowo napisałem słowo „nowy” ze znakiem zapytania. W poprzednim stanie prawnym był już zawarty obowiązek aby poszczególne czynności w łańcuchu operacji związanych z zagospodarowaniem strumienia odpadów komunalnych były zgodne z założeniami planów gospodarki odpadami. W stosunku do obywateli, którzy nie mieli podpisanych umów na usuwanie odpadów – gmina obowiązana była do przeprowadzenia w tym zakresie wykonania zastępczego i procedury obciążenia kosztami takiego działania tych obywateli. Gminy zawsze miały obowiązek uchwalania regulaminu utrzymania porządku i czystości na swoim terenie. Pisanie o tym, że obecne uregulowania prawne są nowymi mechanizmami i kompetencjami gmin jest mylące dla tych, którzy do tej pory nie analizowali tych szczegółów prawno-organizacyjnych.

Jedyną nowością jest stworzenie przepisów sankcyjnych w myśl których za niedostateczne wypełnianie poziomów odzysku odpadów i za brak systemu selektywnej zbiórki (po wielu latach istnienia obowiązku selektywnego gromadzenia odpadów) – administracja rządowa poprzez inspektorów Inspekcji Ochrony Środowiska ma nakładać sankcje finansowe. Sankcje nie grożą jednak samorządom ustawowo odpowiedzialnym za prawidłowe funkcjonowanie systemu gospodarki odpadami komunalnymi na zarządzanym terenie – sankcje mają obciążać przedsiębiorców wykonujących usługi komunalne w zakresie usuwania i zagospodarowania odpadów. Jest to kuriozalny odosobniony w Europie przykład przenoszenia odpowiedzialności za prawidłową gospodarkę komunalną z administracji publicznej na przedsiębiorców! Czy to oznacza, że odpowiedź na pytania komisji europejskich w zakresie: kto jest odpowiedzialnym w Polsce za wdrożenie Dyrektywy Ramowej o odpadach – powinna brzmieć: kilka tysięcy przedsiębiorców z branży odpadowej?

Jedynym przedstawicielem gmin, który wyraził optymizm w zakresie spodziewanego funkcjonowania nowych uregulowań prawnych był reprezentant Lublina – czyli dużego miasta, którego obsługą zajmują się firmy o względnie dużym potencjale techniczno-finansowym.

Z relacji pozostałych przedstawicieli gmin wyłania się w zasadzie obraz szamotaniny w której kilkunastotysięczne gminy usiłują zorganizować dla swych niewielkich populacji „zintegrowany” system – wbrew wszelkim obiektywnym uwarunkowaniom – które na podstawie doświadczeń krajów „starej” Unii Europejskiej wykazały, że jedynie systemy obsługujące populacje większe niż sto tysięcy mieszkańców mają racjonalne podstawy ekonomiczne dla swego funkcjonowania. Wspominane w tekście nieliczne przykłady związków gmin nie precyzują tego czy jedynym powodem istnienia związku jest jedyne w okolicy składowisko czy też właśnie osiągnięcie wystarczającego potencjału dla prowadzenia racjonalnych inwestycji.

Autorka artykułu z powagą też wspomina o tym, że zbiórka odpadów surowcowych dokonywana przez dzieci szkolne „jest ciekawym pomysłem na segregację”, jakby ten przykład miał być wzorem na wypełnienie całkiem dorosłych i instytucjonalnych obowiązków o wadze międzynarodowej. Bez prób wyjaśnienia okoliczności funkcjonowania czegoś co jest poza wszelkimi regułami – autorka artykułu notuje z wypowiedzi urzędnika fakt, że istnieją w gminie dwa składowiska(?) na które zapewne bez żadnych opłat okoliczni mieszkańcy sami zwożą swoje odpady.

Cały artykuł kończy się zdaniem: „najwyraźniej nowa ustawa jest (…) dobrze wykorzystaną szansą”. Jako obywatel, który czuje się upokorzony tym, że w kilkanaście miesięcy od przystąpienia do Unii Europejskiej nie potrafiliśmy nawet uporządkować stanu prawno-organizacyjnego systemu gospodarki odpadami komunalnymi – wyrażam nadzieję, że zdanie o „dobrze wykorzystanej szansie” nie będzie wyznacznikiem wiedzy o tych sprawach wśród nowych parlamentarzystów i urzędników administracji rządowej. Innym wyznacznikiem charakteryzującym rzeczywistą sytuację w tej dziedzinie jest fakt, że do funduszu spójności nie został zakwalifikowany żaden projekt infrastrukturalny z zakresu gospodarki odpadami komunalnymi (X.05).

Chciałbym doczekać się w tej dziedzinie rzetelnej analizy stanu spraw w państwie na podstawie „mapy śmieciowej” sporządzonej z rzeczywistych raportów poszczególnych obszarów w tym zakresie. Inaczej przeżyjemy jeszcze większe upokorzenia gdy przyjdą terminy realizacji naszych zobowiązań w tej dziedzinie spraw komunalnych – bo uspokajające w wymowie materiały dziennikarskie będą eliminować nacisk opinii publicznej na przeprowadzenie niezbędnych reform.

Zdzisław Smolak – Biuro Związku Gmin Powiatu Dzierżoniowskiego ZGPD 

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj