Za wodę butelkowaną na polskich lotniskach trzeba zapłacić nawet 10 razy więcej niż w zwykłym sklepie. UOKiK po skargach konsumentów zaczął badać sprawę i sprawdza, czy nie doszło do tzw. „zmowy cenowej”. Zaleca też zamontowanie poidełek na terenie portów lotniczych.

Na początku roku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wysłał do zarządców wszystkich lotnisk pismo, w którym zażądał wyjaśnień dotyczących sprawy horrendalnych cen wody butelkowanej.

W liście czytamy m.in., że „Sklepy mogą wykorzystywać zarówno obowiązujące przepisy wewnętrzne portów lotniczych, jak i decyzję zarządzającego portem o braku dostępu do infrastruktury zapewniającej bezpłatną wodę pitną, w celu stosowania wygórowanych cen za podstawowy produkt, którego brak może w skrajnych przypadkach zagrażać życiu lub zdrowiu pasażerów.”

Przypomnijmy, że według przepisów w bagażu podręcznym, po przejściu kontroli bezpieczeństwa, można mieć przy sobie buteleczki o objętości do 100 ml, które muszą być zapakowane do specjalnego przezroczystego woreczka o maksymalnej pojemności 1 litra.

Wodę i inne napoje można natomiast kupić w strefie wolnocłowej, jednak ich ceny wielokrotnie przewyższają te ze zwykłych sklepów. Za półlitrową butelkę wody na lotnisku Chopina zapłacimy nawet 9 zł, na krakowskich Balicach i w Poznaniu – 7 zł, a w Gdańsku – 5zł.

Interwencja Unii Europejskiej

W sprawie uregulowania wygórowanych cen wody na lotniskach interweniowała też Unia Europejska. Słoweńska komisarz ds. transportu Violeta Bulc już w 2015 roku zaproponowała, aby cena 0,5-litrowej butelki wody na lotniskach kosztowała symboliczne 1 euro. Do tej pory negocjowała ze 126 portami lotniczymi w tej sprawie, które zgodziły się na obniżenie cen wody.

Porty lotnicze mogą jedynie sugerować sprzedawcom, aby obniżyli ceny wody, formalnie jednak nie mogą narzucić na nich takiego obowiązku. Mogą jednak same wyjść z inicjatywą i ustawić stojaki z tzw. „travel water” (ang. „woda podróżna”) lub „plane water” (ang. „woda do samolotu”), z których można swobodnie brać wodę i wrzucić do stojącej obok puszki symboliczne 1 euro. Takie rozwiązanie wprowadzono m.in. na lotnisku Zaventem w Brukseli, a także w Dublinie.

Wszystko opiera się na wzajemnym zaufaniu. Szacuje się, że około 92 proc. ludzi kupujących wodę w ten sposób jest uczciwych i płaci sugerowaną cenę. W Polsce pomysł ten jednak nie został wdrożony, stąd sugestia, aby wzorem zachodnich państw postawić na lotniskach darmowe poidełka.

Darmowa woda z poidełek

Mimo, że UOKiK nie ma uprawnień w kwestii regulowania cen produktów, liczy na odpowiedź portów lotniczych, szczególnie w kwestii rozwiązania problemu i zapewnienia infrastruktury, dzięki której pasażerowie będą mogli korzystać z darmowej wody pitnej.

Poidełka zyskują popularność na świecie, ma je też większość portów lotniczych w europejskich stolicach i większych miastach. Z darmowej wody skorzystamy m.in. w Londynie, Amsterdamie, Budapeszcie, Madrycie, Porto, Atenach, Kijowie, Odessie czy we Lwowie. Z kolei np. we Frankfurcie i Brukseli za darmo otrzymamy także wrzątek.

Będą zmiany na polskich lotniskach?

Na propozycję UOKiK-u zarządcy lotnisk reagują różnie. Części z nich nie do końca podoba się ten pomysł, argumentując to czysto ekonomicznymi względami, inni będą starali się powoli wdrażać możliwe rozwiązania.

Otwarty na zmiany jest Poznań. – W najbliższym czasie ustawimy dystrybutor z darmową wodą, aby częściowo rozwiązać problem. Niestety takie działanie uderza w sprzedawców na lotnisku, bo ludzie będą woleli nalać sobie darmowej wody mineralnej z dystrybutora, niż kupić ją w sklepie obok – mówi Błażej Patryn, rzecznik lotniska Poznań-Ławica.

– Poidełka byłyby kompromisowym rozwiązaniem. Tam dostępna byłaby woda pitna, ale z oczywistych względów o innych walorach smakowych niż butelkowana. Sprawdza się to na wielu lotniskach na świecie, dlatego rozważymy zamontowanie poidełek na Ławicy – wyjaśnił rzecznik poznańskiego lotniska.

Kraków mówi „nie” poidełkom na lotnisku

Na lotnisku w Krakowie poidełka jednak na pewno nie staną. – Nie przewidujemy wprowadzenia takiej infrastruktury, natomiast weryfikujemy inne możliwości dostarczenia pasażerom wody pitnej w terminalu – mówi Monika Pabisek, rzeczniczka portu lotniczego Kraków-Balice.

Decyzję zarządcy lotniska tłumaczą tym, iż nowo oddany terminal, wart 415 mln zł, ma 5-letnią gwarancję i nie można go modyfikować, aby jej nie stracić. – Inną kwestią jest to, że w Polsce nie ma kultury picia z poidełek, tak, jak zaobserwować to można w krajach południowych – podkreśla Rafał Marek, zastępca rzecznika krakowskiego lotniska.

– Nie możemy też informować pasażerów, że woda z kranu jest zdatna do picia, ponieważ musielibyśmy dodatkowo badać ją co 3 miesiące. To zadanie kosztowne i uciążliwe, a w razie zatrucia odpowiedzialność spada na lotnisko, a nie na wodociągi, które ją dostarczają – wyjaśnił Rafał Marek.

Władze lotniska Balice dotychczas wysłały do najemców pismo z prośbą, aby obniżyli ceny półlitrowych butelek wody do 4,50 zł. Jak zapewniają, w niektórych miejscach na lotnisku można je nabyć za tę sumę.

Zajęcie stanowiska w tej sprawie w najbliższych dniach zapowiadają także władze portów lotniczych w Gdańsku, Warszawie i Modlinie.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

1 Komentarz

Skomentuj