W celu realizacji zapisów pakietu klimatyczno-energetycznego oraz zobowiązań Rzeczypospolitej Polskiej ustalonych na forum Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych ds. Zmian Klimatu nasz kraj potrzebuje spójnego programu działań nastawionych na redukcję emisji gazów cieplarnianych.

Mając to na uwadze, w Ministerstwie Gospodarki przystąpiono do opracowywania Narodowego Programu Redukcji Emisji Gazów Cieplarnianych. Przewiduje się, ze założenia do niego zostaną przyjęte przez Radę Ministrów pod koniec czerwca 2010 r. Istotą programu jest identyfikacja działań ukierunkowanych na redukcję emisji gazów cieplarnianych ze wszystkich obszarów działalności państwa w sposób najbardziej efektywny kosztowo, co będzie kluczowe dla kondycji polskiej gospodarki.

Nie ma to być życzeniowy program ekologiczny, ale dokument twardo osadzony w realiach ekonomicznych, przestawiający naszą gospodarkę na zorientowaną na wyzwania wynikające z konieczności skutecznych działań w zakresie ochrony klimatu. Nie będzie to też program stanowiący ekstrapolację dzisiejszych działań w dłuższym horyzoncie czasowym. Oczywiście dla pewnych przedsięwzięć nie wykluczam podejścia ekstrapolacyjnego, ale istotą programu jest penetracja wszystkich obszarów, gdzie można osiągnąć redukcję emisji gazów cieplarnianych, w tym także poprzez zasadniczą modyfikację podejścia do danej działalności czy głęboką zmianę filozofii myślenia i zachowań społeczeństwa. Sądzę, że jest jeszcze wiele niezbadanych pokładów w tym zakresie.

Potrzebne nowe myślenie

Jednym z przykładów takiego nowego myślenia jest zastąpienie w usługach serwisowych wszechobecnej dzisiaj praktyki wymiany podzespołów, a nawet całych zespołów danego wyrobu, ich naprawą, co w wielu przypadkach sprowadzać się będzie do prostej i wielokrotnie tańszej naprawy lub wymiany drobnego elementu takiego podzespołu czy zespołu. Nie muszę przekonywać, że takie racjonalne zachowanie to także znacznie niższa emisja gazów cieplarnianych, które nie będą wytwarzane przy produkcji części zamiennych. Zjawisko to najbardziej widoczne jest w ramach napraw samochodów i sprzętu AGD.

Bardzo ważną sprawą wymagającą przesądzenia jest horyzont czasowy tego dokumentu. Na pewno musi być dłuższy niż 2030 r., określony w przypadku projektu Polityki energetycznej Polski. Być może właściwym terminem jest 2050 r., a może nawet 2080 r. Wydaje się, że horyzont czasowy takiego dokumentu powinien być w miarę możliwości jak najdłuższy, aby umożliwić właściwe zaprogramowanie przewidzianych w nim nowatorskich działań, a także zapewnić monitorowanie ich realizacji.

W pracach nad tym dokumentem zamierzamy korzystać z doświadczeń innych krajów, ale również przedstawić nowe, własne spojrzenie, które stanowić będą wkład Polski w globalną walkę ze zmianami klimatycznymi. Mam tu na myśli przede wszystkim fakt, że Polska jako kraj, którego gospodarka w znacznym stopniu oparta jest na węglu, może wypracować model redukcji emisji gazów cieplarnianych, który będzie miał zastosowanie dla innych państw o podobnej strukturze energetycznej. Chcemy wykazać, że można skutecznie zmniejszać emisję gazów cieplarnianych nie tylko poprzez eliminację węgla.

Jak określić cel redukcji?

Sprawa, która musi być rozstrzygnięta na etapie założeń to sposób określenia celu redukcyjnego. Generalnie są dwa podejścia: top down i bottom up. Uznaje się, że bardziej poprawną merytorycznie jest metoda bottom up. Daje ona wynik oparty na analizie wielu czynników, która powinna prowadzić do wiarygodnego rezultatu. W rzeczywistości jednak, m.in. z uwagi na wprowadzanie na każdym składowym etapie analizy marginesu bezpieczeństwa, finalny rezultat jest daleko inny niż oczekiwany. Może wręcz wskazywać, że nic nie da się zrobić. Z kolei podejście top down jest krytykowane jako niemająca uzasadnienia merytorycznego decyzja o charakterze politycznym. Chwila refleksji, pozwala jednak na bardziej przyjazne spojrzenie na to podejście. Niewątpliwie jest ono wyraziste i ma faktyczną siłę sprawczą. Można nawet postawić tezę, że tam, gdzie uzyskano istotny efekt, wyjściową metodyką było podejście top down. To tylko próbka dyskusji, która w tym zakresie najprawdopodobniej będzie bardzo intensywna.

Sprawą o znaczeniu zasadniczym jest to, aby program generował nie tylko obciążenia, ale także korzyści dla gospodarki, wynikające z redukcji emisji gazów cieplarnianych, i aby sumaryczny bilans był korzystny. Myślę, że jest to możliwe, szczególnie jeżeli będziemy taki bilans odnosili do dłuższego horyzontu czasowego, co jest jak najbardziej poprawnym działaniem, oraz jeśli analiza uwzględni wszystkie koszty, w tym tzw. zewnętrzne.

Zbigniew Kamieński, zastępca dyrektora Departamentu Rozwoju Gospodarki w Ministerstwie Gospodarki

tytuł i śródtytuły od redakcji


UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj