W Białymstoku miasto najpierw nakłaniało mieszkańców, by segregowali odpady. Gdy ci się do tego przekonali, wszystkie kontenery zniknęły, a śmieci zalegają na ulicach – pisze „Gazeta Wyborcza”.

Czytelnicy od wczoraj alarmują redakcję, że w mieście znikają pojemniki do selektywnej zbiórki odpadów, m.in. przy ul. Antonik Fabryczny oraz w okolicach Stołecznej i Krakowskiej.

Okazuje się, że spółka „Czyścioch”, która do tej pory zajmowała się wywozem posegregowanych śmieci, wymówiła miastu umowę. Zadecydowała ekonomia – miasto dało spółce do dyspozycji pojemniki na segregowane odpady, ale nie płaciło za ich wywóz. Choć firma zrezygnowała ze współpracy już na przełomie sierpnia i września, magistrat nie znalazł na zastępstwo innej firmy, która przejęłaby pieczę nad odpadami przeznaczonymi do recyklingu.



źródło: Gazeta Wyborcza Białystok

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj