W Sosnowcu urzędnicy zmagają się ze „znakowym” problemem. Znaki drogowe znikają w zastraszającym tempie. Główni podejrzani to złomiarze. Co miesiąc w mieście ginie kilkanaście znaków. Nie pomagają nawet wymyślne zabezpieczenia – gdy jakiś znak przykręcony jest śrubami, do których pasuje tylko specjalny klucz, złodzieje wyrywają go razem z cementowym fundamentem.

Według Grzegorza Barczyka, wicedyrektora Miejskiego Zakładu Ulic i Mostów w Sosnowcu, złodzieje czują się bezkarni, bo ludzie nie reagują widząc kradzieże znaków. Winę, jego zdaniem, ponoszą też punkty skupu złomu. „Dopóki właściciele nie zaczną odmawiać przyjmowania znaków, sytuacja będzie się powtarzać” – mówi Barczyk „Gazecie Wyborczej”.

Postawienie jednego znaku kosztuje ok. 400 zł.



źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj