W roku 2008 r. z terenów podlegających dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu wywieziono ponad tysiąc przyczep pełnych śmieci. Dzikich wysypisk przybywa też w mieście.

– Walczymy z problemem – zapewnia Tomasz Łęcki, burmistrz Murowanej Gośliny. Jedną z metod gminy jest pionierski system, w którym tereny leśne sprzątają skazańcy z Zakładu Karnego w Koziegłowach. Nadleśnictwo organizuje prace, gminy ze Związku Gmin dają worki, a czterech więźniów sprząta Puszczę. I choć przynosi to pozytywne efekty, wnioski z ich pracy są raczej smutne: – Tylko na terenie gminy udało się zebrać w minionym roku 27 ton odpadów. To przykre, ale od 2003 r., odkąd system funkcjonuje, zbieramy 25-30 ton rocznie – wyjaśnia Łęcki.

Śmieci z roku na rok nie ubywa, ale koszty ich wywożenia z lasów rosną drastycznie. – Koszt techniczny tej operacji, czyli wywóz i składowanie ponad 6 tys. m sześc. śmieci w roku 2008 to 580 tys. zł – informuje Tomasz Markiewicz, naczelnik wydziału ochrony lasu z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu. Rok wcześniej Lasy za wywózkę podobnej ilości śmieci zapłaciły o 100 tys. zł mniej.

Dzikich wysypisk przybywa nawet na terenach miejskich. – W minionym roku zlikwidowaliśmy 317 dzikich wysypisk, z czego ponad 200 znajdowało się na terenach należących do miasta – informuje Jacek Kubiak ze straży miejskiej.

źródło: Gazeta Wyborcza Poznań


UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj