W Polsce lekceważymy zanieczyszczenie powietrza, powodowane wszelkiego rodzaju spalinami, tak jak jeszcze niedawno bagatelizowaliśmy dym z papierosów. Na co dzień oddychamy smrodem z rur wydechowych samochodów, a zimą dodatkowo czujemy w powietrzu dymy pochodzące ze spalania niskiej jakości węgla kamiennego czy brunatnego, używanych do ogrzewania. Ponadto w piecach domowych bardzo często spalane są odpady, a wśród nich tworzywa sztuczne, które emitują do atmosfery niebezpieczne trucizny.

Obok tego wszystkiego działa kilkadziesiąt wielkich elektrowni i elektrociepłowni, postawionych w ubiegłym wieku, które spalają węgiel, uzyskując w ten sposób ok. 90% elektryczności dla całego kraju. Czy owe „mamuty energetyczne” muszą trwać wiecznie?

W skład zanieczyszczeń powietrza, pochodzących z wielkich elektrowni, wchodzą liczne związki chemiczne, takie jak gazy (SO2, NOx, O3, NH3, CO2, CH4, N2O), niemetanowe lotne związki organiczne (NMVOC) oraz dioksyny, a także metale ciężkie (Cd, Ni, Pb, Hg, Cr).

Wydawać by się mogło, że bilans produkcji energii jest prosty. Koncerny energetyczne kupują i spalają węgiel, tym samym dając nam prąd i ciepło. Osiągają jednak przy tym pewien zysk ekonomiczny.

Jeżeli uwzględnimy wszystkie koszty następstw związanych z wytwarzaniem energii, okaże się, że za prąd i ciepło płacimy dużo więcej niż wskazywałyby kwoty na fakturach wystawianych przez dostawców. Koszty te w ekonomii nazywa się „zewnętrznymi” lub „osieroconymi”. Gdyby zostały uwzględnione już na samym początku, krajowy sektor energetyczny byłby nam winien każdego roku ok. 30 mld zł. Koszty te jednak nie obciążają producentów energii, gdyż opłacane są poza rachunkami za prąd i ciepło. Ukryte są w wielu zwiększonych nakładach budżetowych, a także „uciekają” z prywatnych kieszeni, najczęściej jako wydatki związane z utratą zdrowia.

Koncerny energetyczne (przy poparciu polskiego rządu) forsują budowę dwóch wielkich odkrywek węgla brunatnego i elektrowni o mocy 4600 MW każda, które miałyby być zlokalizowane koło Lubina (woj. dolnośląskie) i na terenie gmin Gubin i Brody (woj. lubuskie).

Profesor Mariusz Kudełko z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie opracował szczegółową ekspertyzę1, w której policzył koszty zewnętrzne planowanych inwestycji. Każda z tych elektrowni – gdyby powstała – co roku obciążałaby budżety służby zdrowia kwotą 141 mln euro w Polsce i 540 mln euro w krajach sąsiadujących. Kopalnie odkrywkowe i elektrownie oparte na spalaniu węgla brunatnego mają niekorzystny wpływ na zdrowie mieszkańców – nie tylko tych z najbliżej leżących miejscowości, ale też z bardziej oddalonych terenów. Można oszacować następstwa budowy nowych kopalń i elektrowni dzięki modelowi stosowanemu w Unii Europejskiej.
W sumie roczne zewnętrzne koszty „zdrowotne” dwóch potencjalnych elektrowni w Lubinie i Gubinie-Brodach wyniosłyby ponad 4,5 mld zł. Stanowiłoby to przeszło 50% całkowitych kosztów zewnętrznych, wynoszących 9,9 mld zł rocznie. Kto może jeszcze twierdzić, że prąd z węgla brunatnego jest najtańszy? A pamiętać musimy, że wartości zdrowia i życia ludzkiego nie można mierzyć tylko pieniędzmi.

Zdecydowana większość państw Unii Europejskiej w swojej polityce uwzględnia wpływ spalania węgla i innych paliw kopalnych na zdrowie ludzi, równowagę ekosystemów i ocieplenie klimatu. Bierze się pod uwagę także gospodarcze uzależnienie UE od importu surowców kopalnych, które zawsze jest groźne dla bezpieczeństwa kraju. Wysoko rozwinięte państwa europejskie stały się liderami aktywnej polityki ochrony klimatu na świecie. Jednym z najważniejszych jej elementów jest dekarbonizacja, czyli stopniowe odchodzenie od wykorzystywania węgla w gospodarce, szczególnie w energetyce. Dlatego też przygotowano ambitny harmonogram redukcji zużycia węgla na terenie UE do 2050 r., noszący nazwę Energetycznej Mapy Drogowej.

Polska zawetowała jednak zobowiązania krajów UE w zakresie polityki klimatycznej, w szczególności nie godząc się na zwiększenie poziomu redukcji CO2 z 20 do 30% w terminie do 2020 r. W argumentacji oparto się na porównaniu z innymi krajami, które nie przejmują się redukcją emisji CO2. Przedstawiciele Polski przekonywali, że najpierw musi dojść do globalnego porozumienia, aby w dalszej kolejności Unia mogła podnieść zobowiązania. Podkreślano również, że w znacznie większym stopniu niż inne kraje jesteśmy uzależnieni od węgla i nie możemy sobie pozwolić na tak drastyczne redukcje.

Argumentacja ta nie bierze pod uwagę zysków, które wynikają ze zmniejszenia zużycia węgla w energetyce. Raport HEAL i HCWH, przygotowany w 2010 r.2 – a więc przed wetem Polski – opisuje korzyści zdrowotne, płynące z podniesienia poziomu redukcji CO2 do 30%. Oszczędności z tego tytułu dla mieszkańców UE szacuje się na 10,5-30,5 mld euro do 2020 r. (dla Polski 1,4-4 mld euro).

Aby zredukować emisję CO2 w UE o 30% do 2020 r., trzeba ponieść dodatkowe koszty, które obliczono na ok. 46 mld euro (0,3% PKB UE). Przy ostrożnych i pesymistycznych szacunkach wystarczy zatem niewiele ponad cztery lata, aby nastąpił zwrot poniesionych nakładów. Przy wariancie najbardziej korzystnym okres ten trwałby tylko półtora roku.
Spośród wszystkich krajów przynależących do UE jedynie Polska zawetowała harmonogram działań, wpisanych w europejską politykę klimatyczną do 2050 r. Czy w takim razie rządowym decydentom nie zależy na poprawie zdrowia obywateli i ochronie klimatu? „Liberum veto” źle się skończyło dla Polski szlacheckiej, jednak nie wyciągnęliśmy wniosków z lekcji historii. W tym wypadku zwycięża interes czterech monopoli energetycznych, a poza obroną archaicznej, węglowej energetyki nie widać żadnych korzyści.

Rząd, broniąc starego modelu produkcji energii, zmniejsza szanse uczestniczenia naszego kraju w postępie technologicznym w tym zakresie. Weto Polski nie służy ani postępowi w gospodarce, ani naszemu zdrowiu!

Radosław Gawlik
Stowarzyszenie Ekologiczne Eko-Unia, Zieloni 2004

Źródła
1. Kudełko M.: Koszty zewnętrzne produkcji energii elektrycznej z projektowanych elektrowni dla kompleksów złożowych węgla brunatnego Legnica i Gubin oraz sektora energetycznego w Polsce. Kraków 2012.
2. Report Health and Environment Alliance and Health Care Without Harm Europe. www.noharm.org/europe/reports/2010/sep/rep2010-09-14.php (dostęp 16.01.2013).

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj