W poniedziałek mieszkańcy Suchego Lasu pod Poznaniem zablokowali wjazd do miejskiego zakładu odpadowego, gdzie znajduje się składowisko odpadów i biokompostownia. Powód protestu to unoszący się w okolicy odór.

Teren ZZO w Poznaniu usytuowany jest zaledwie kilka kilometrów od Suchego Lasu i dużych poznańskich dzielnic mieszkaniowych – Podolan i Piątkowa. To właśnie mieszkańcy tych okolic skarżą się na smród. W poniedziałek przyjechali do ZZO, aby nagłośnić problem.

Odór ze składowiska i biokompostowni, jak mówią mieszkańcy Suchego Lasu, związany jest najprawdopodobniej z ostatnimi ciepłymi dniami.

Mimo że badania przeprowadzone przez ZZO, urząd marszałkowski i gminę wskazały, że odór nie wydostaje się poza teren obiektu, przeprowadzona zostanie rekultywacja najbardziej problematycznej zapachowo kwatery na składowisku i zostanie ona „wygaszona”.

– Myślę, że do połowy przyszłego roku przeprowadzone zostanie 70-80 proc. najważniejszych prac – wyjaśnia Stanisław Kęska, prezes ZZO Poznań. – Później pozostanie sama kosmetyka – dodaje.

Mieszkańcy chcą jednak, aby zapachowo uszczelnić również biokompostownię. Sugerują m.in. wybudowanie specjalnej śluzy dla pojazdów transportujących odpady oraz hermetyczne zamknięcie instalacji.

– Jeżeli faktycznie będzie to powodowało bardziej uciążliwe oddziaływanie, spróbujemy to np. ścianą lekką uszczelnić, bo tego się nie da uszczelnić hermetycznie – twierdzi prezes ZZO.

Źródło: epoznan.pl

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

2 Komentarze

  1. Śmierdzi stare składowisko, stary zarząd planował sprawę naprawić, wykonał ekspertyzę, powołał biegłych, bo składowisko iż ma instalację odgazowania i generatory pracują cały czas i zasysają biogaz to doszło do – raz rozszczelnień instalacji, dwa niedrożności instalacji. Bowiem sprawna instalacja odgazowania na składowisku nie jest instalacją prostą do wykonania i prostą do utrzymania w sprawnej eksploatacji, składowisko jest budowlą niestabilną, następują przemieszczenia, osiadania. Stąd taki stan, ekspertyza potwierdziła i wskazała rozwiązania „naprawcze”, gołym okiem było widać niebieskawe naloty przy rurociągach zasysających charakterystyczne dla wydostającego się metanu, siarkowodoru. Za zapachy odpowiedzialny jest siarkowodór ale i inne związki, na których się niestety jeszcze nie znam ale tak jest. Było to lekko licząc jak pamiętam 2 lata temu, czy nowy zarząd coś z tym począł ?
    Biogazownia nie śmierdzi, a nawet jeśli trochę pachnie to pod wiatami. I czym ma pachnieć ? Póki co jest trawa i liście, miała być zbierana organika a nie jest. Instalacja za 60 mln PLN nie jest w ogóle wykorzystana. To już sprawa GOAP – zbiórka – i samej chęci również zarządu Składowiska w Suchym Lesie – którzy chyba mają w DI_IPIE.
    Taka to informacja byłaby pełniejsza, a nie lakonizm i techniczna arogancja redakcji PK
    Pozdrowienia dla WYSYPU

Skomentuj