Na Muchoborze Wielkim i Oporowie we Wrocławiu do nowej sieci sanitarnej może w tej chwili wpiąć się 700 właścicieli posesji. Od jesieni uczyniła to jednak tylko połowa.

Na Stabłowicach jest jeszcze gorzej – przyłącza ma zaledwie co trzecie z ponad dwóch tysięcy gospodarstw. Dla wielu, zwłaszcza starszych, osób podłączenie do kanalizacji jest po prostu zbyt drogie. Właściciel posesji musi z własnej kieszenie wysupłać od 2 do 5 tys. zł. Są też tacy, którzy uznali, że najtańszym sposobem pozbywania się ścieków jest szambo. Pod warunkiem, że jest dziurawe i nie trzeba go często opróżniać – pisze Gazeta Wrocławska.

Jeśli miasto nie przekona opornych do kanalizacji, może być kłopot. Unijne pieniądze dostaniemy bowiem tylko pod warunkiem, że kanalizacja poprawi stan środowiska, czyli zastąpi trujące szamba. W tym roku Wrocław może przez to stracić aż 113 mln zł z unijnej kasy. Urzędnicy zapewniają, że szukają banku, który udzielałby mieszkańcom tanich kredytów na przyłącza.

źródło: Gazeta Wrocławska

Envicon poniżej wpisu
UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj