Podczas XXXI sesji Rady Powiatu Poznańskiego, która odbyła się 23 czerwca br. w siedzibie Wielkopolskiego Parku Narodowego w Jeziorach, debatowano na temat turystyki i terenów rekreacyjnych w Powiecie. Jako że od lat jestem żywo zainteresowany tą kwestią, wybrałem się, by posłuchać debaty, prowadzonej w przepięknej scenerii Jeziora Góreckiego.

Dyrektor WPN wraz ze współpracownikami przedstawili walory przyrodnicze tego obszaru oraz możliwości i aktualny stan jego turystycznego wykorzystania. Bardzo ciekawe było także wystąpienie nadleśniczego z Łopuchówka, w którym ukazywał m.in., w jakim stopniu możliwe jest korzystanie przez lasy z zewnętrznego wsparcia finansowego celem realizacji zadań z zakresu ochrony przyrody, polegających na renaturalizacji siedlisk. Z kolei przedstawiciel starostwa omówił sytuację w zakresie infrastruktury turystycznej w powiecie oraz podejmowanych na tym i innych polach inicjatyw. Do dyskusji zgłosił się tylko jeden radny, który poruszył bardzo istotny problem masowej aneksji pod budownictwo mieszkaniowe terenów sąsiadujących z najcenniejszymi z przyrodniczego punktu widzenia obszarami.

Wszystkie wystąpienia ukierunkowane były na ukazanie jasnych stron działalności instytucji, które reprezentowali referenci. Tematy trudne pozostały nietknięte. 

Dlaczego? Tego rodzaju spotkanie trudno nazwać debatą. Była to mała prezentacja osiągnięć takich czy innych instytucji, nic ponadto. Problematyką turystyki i rekreacji na swoim terenie zajmują się nie tylko lasy państwowe czy parki narodowe, lecz przede wszystkim gminy w procesie planowania przestrzennego oraz szereg instytucji specjalnie w tym celu powołanych. Turystyka jest na wielu obszarach kraju ważną gałęzią gospodarki.

Chcąc nieco zmącić atmosferę idylli i dobre samopoczucie części obecnych na sesji, przypomniałem omijany od lat przez wszystkich szerokim łukiem problem drogi powiatowej Puszczykowo – Komorniki przez Jeziory (w Komornikach zwanej grajzerówką), prowadzącej przez samo centrum Wielkopolskiego Parku Narodowego. Już w 1991 r., jako ówczesny wójt Komornik, prowadziłem z wojewodą korespondencję dotyczącą jej częściowego zamknięcia dla ruchu kołowego z myślą nie tylko o zwierzętach, które giną pod kołami pędzących samochodów, lecz przede wszystkim o rowerzystach, powozach konnych i innych tego rodzaju środkach lokomocji w kontekście nasilającego się ruchu turystycznego na tym obszarze.

Jednym z pomysłów, mających swe odzwierciedlenie w opracowywanych wówczas dokumentach planistycznych, było pojęcie Bramy Wielkopolskiego Parku Narodowego, którą stanowić miały tereny do niego przyległe z odpowiednim zapleczem rekreacyjnym, a położone wzdłuż drogi krajowej nr 5 na odcinku od Komornik poprzez Szreniawę do Rosnówka. Chodziło o to, by w niedalekiej przyszłości, czyli już dzisiaj, możliwe było wypożyczenie w Komornikach, np. w hotelu czy ośrodku sportowym, roweru bądź pojazdu o napędzie elektrycznym czy też wynajęcie dorożki lub konia i ruszenie na objazd WPN. Zależało nam na stworzeniu możliwości przyjazdu do Komornik, Szreniawy czy Rosnówka pociągiem lub samochodem i skorzystania z bezpiecznej możliwości poruszania się po tym dość małym, lecz niewątpliwie atrakcyjnym terenie. Na obrzeżu miało funkcjonować np. pole golfowe, dość duży obszar do jazdy konnej, kąpielisko powstałe na planowanym sztucznym zbiorniku wodnym oraz inne elementy infrastruktury rekreacyjnej. Pojęcie Bramy WPN stało się na tyle nośne, że zaczęło funkcjonować w mediach. W tym kontekście zamknięcie dla ruchu samochodowego wspomnianej drogi byłoby bardzo ważne.

Duże miasto jak powietrza potrzebuje terenów zieleni, w których można bezpiecznie odpocząć, obcując z przyrodą w stosunkowo małym stopniu przekształconą przez człowieka. Nie bez znaczenia byłaby też dla lokalnej społeczności strona biznesowa tego rodzaju przedsięwzięcia. Pozostałe gminy tzw. parkowe ze swoimi walorami mogłyby przyłączyć się do tego rodzaju inicjatywy i również na tym skorzystać. Tymczasem tzw. trendy są zupełnie inne. Najlepiej wszystko, co interesujące, obudować, zwłaszcza że w modzie nadal są domki letniskowe, których właściciele nie przyjmują do wiadomości, że nie można bezkarnie odprowadzać nieczystości do dołu zlokalizowanego przy domku nad brzegiem jeziora. Wydaje się jednak, że rolą władz samorządowych, odpowiedzialnych za coś, co nazywamy dobrem wspólnym, jest także edukacja społeczeństwa, przeciwdziałanie zachowaniom szkodliwym (nie tylko w świetle przepisów), a także dbałość o zwiększanie dochodów samorządu i rozwój gospodarczy. W tym kontekście pomysł Bramy WPN jest szczególnie zasadny, bowiem stwarza możliwości poprawy warunków rozwoju firm funkcjonujących na obrzeżach WPN, jednocześnie chroniąc sam obszar Parku. Z drugiej strony, przeznaczając tereny pod działalność gospodarczą zamiast pod mieszkalnictwo, pozwala na zwiększenie dochodów gminy.

Biorąc to pod uwagę, mój apel do radnych powiatowych, by skorzystali ze swoich kompetencji i zmienili status drogi Puszczykowo – Komorniki przez Jeziory, staje się tym bardziej zasadny. Warto dodać, że w latach 2001-2002, kiedy po wdrożeniu reformy samorządowej dokonywano nowej klasyfikacji dróg publicznych, był bardzo dogodny moment na uporządkowanie tej kwestii. Niestety, niejako automatycznie powiat przejął dotychczasowe drogi wojewódzkie i tym sposobem dzisiaj zarządza kilkuset kilometrami dróg niespełniających ustawowych wymogów dla dróg powiatowych. Dodatkowym argumentem na rzecz takiego rozwiązania jest fakt, że istnieje tej samej długości, natomiast wyższej klasy, droga alternatywna, prowadząca z Puszczykowa przez Łęczycę i Wiry do Komornik. Wobec takich przesłanek zastanawiająca jest reakcja zarówno samego starosty, jak i radnych, z których część pełniła wcześniej funkcje w organach wykonawczych wspominanych tutaj gmin. Żadnego komentarza, tylko drwiące uśmiechy wobec pomysłów fantasty i niemal stukanie palcem w czoło. Brawo kochani!

Marian Walny, zastępca burmistrza, Luboń

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj