Mamy światowy kryzys gospodarczy i nic nie wskazuje, że sytuacja ulegnie szybkiej i radykalnej poprawie. Można wręcz wskazywać na tendencje, z których wynika, że czekają nas kolejne coraz ostrzejsze zagrożenia.

Dodatkowo, podejmowane działania zaradcze w poszczególnych regionach świata a także na poziomie krajowym tylko łagodzą skutki kryzysu nie zapewniając gospodarkom trwałego i dynamicznego rozwoju. Problem jest naprawdę poważny, co najlepiej widzimy na przykładzie Unii Europejskiej.

Zachować rozsądek

Rodzi się zatem pytanie, czy w obliczu kryzysu gospodarczego powinniśmy podejmować działania w kierunku przestawiania gospodarki światowej na niskoemisyjną? Odpowiedź brzmi – jak najbardziej tak, ale wszystko, co będziemy czynić w tym zakresie, powinno uwzględniać fakt, że świat znajduje się w głębokim kryzysie. Oznacza to, że generalnie powinniśmy odrzucić wszystko to, co ma charakter ideologii, oczekiwań wizerunkowych czy ambicji polityków. Szczególnie w okresie kryzysu niedopuszczalne jest zachęcanie, wzywanie czy wręcz zobowiązywanie do działań proekologicznych, które skutkować będą pogłębianiem problemów gospodarczych. Jeszcze nikt niczego dobrego nie zbudował na gruzach gospodarki. Prędzej czy później tzw. chciejstwo ekologiczne, wyrażone nadmiernymi wymogami środowiskowymi, obróci się przeciwko środowisku. Nie jest możliwe utrzymanie dobrej kondycji ekologicznej w warunkach załamania gospodarczego. Głodny człowiek zawsze będzie poszukiwał pożywienia, a nie piękna przyrody. Są to niejako prawdy oczywiste, ale można przytoczyć wiele przykładów, kiedy na własne życzenie, w imię wyższych celów, robimy sobie gigantyczną społeczno-gospodarczą krzywdę.

Przechodzenie na gospodarkę niskoemisyjną to wynik bardzo wielu działań, które nie muszą hamować rozwoju, a wręcz mogą go stymulować. Z reguły cechą rozpoznawczą takich pozytywnych działań jest optymalizacja i podejście zrównoważone. W obszarze wytwarzania energii elektrycznej mamy bardzo dużo do zrobienia, zwłaszcza w ujęciu globalnym. Racjonalne myślenie wskazuje, że powinniśmy dążyć do wytwarzania tej energii jak najbliżej miejsca jej zużycia i przy wykorzystaniu surowców oraz zasobów lokalnych. Natomiast świat wydaje olbrzymie pieniądze na budowę środków transportu, a potem na sam transport surowców energetycznych oraz na przesyłanie energii elektrycznej. Wywołuje to olbrzymie dodatkowe emisje gazów cieplarnianych. Przykładowo zupełnie irracjonalnym rozwiązaniem jest transgraniczny, w tym międzykontynentalny transport drewna jako biomasy do wytwarzania energii ze źródeł odnawialnych. Podobnie nieuzasadnione jest ekonomiczne wymuszanie zastępowania dostępnego lokalnie węgla importowanym gazem ziemnym. Jestem przekonany, że optymalizacja w tym zakresie jest możliwa i może przynieść znaczące oszczędności. Oczywiście działania w tym kierunku nie będą należały do łatwych, szczególnie z uwagi na konieczność zawarcia odpowiednich porozumień międzynarodowych. Można je jednak tak zaprogramować, aby były korzystne dla wszystkich krajów, niezależnie od stopnia rozwoju gospodarczego. Wydaje się, że znalezienie konsensusu będzie prostsze niż osiągnięcie globalnego porozumienia w zakresie redukcji emisji gazów cieplarnianych. Zobowiązania redukcyjne niejednokrotnie mogą prowadzić do poważnych problemów gospodarczych i ograniczenia rozwoju. Natomiast optymalizacja wytwarzania energii elektrycznej powinna sprzyjać rozwojowi gospodarczemu, a nie być dla niego hamulcem.

Uwaga na transport

Taka optymalizacja może dotyczyć także wielu innych niż energia elektryczna towarów. Kluczem do optymalizacji w tym zakresie jest transport towarów, a konkretnie ograniczenie konieczności ich transportu. Taka teza do tej pory nie była stawiana. Generalnie jesteśmy szczęśliwi, jeżeli wymiana towarowa między krajami zwiększa się. Handel jest bardzo intratnym rodzajem działalności, rośnie zatrudnienie w całej infrastrukturze transportowej, rozwijają się firmy transportowe oraz przemysł budujący nowe pojazdy. Jednocześnie transport ma duży udział w emisjach gazów cieplarnianych. Podejmujemy różnorodne działania, które mają zmniejszyć to oddziaływanie na środowisko. Jednakże wśród nich nie ma ograniczenia wolumenu transportowanych towarów. Wydaje się, że tkwi w tym znaczący potencjał redukcji emisji gazów cieplarnianych. 

Te dwie sfery, tj. optymalizacja globalnego wytwarzania energii elektrycznej i ograniczenie, również w skali światowej, potrzeby transportu towarów, to przykładowe zupełnie nowe obszary bardzo dużych potencjalnych redukcji emisji gazów cieplarnianych. Przewiduję, że oponenci takiego myślenia przede wszystkim wskazywać będą na nierealność przeprowadzenia tego typu działań w skali globalnej i na to, że proponowane rozwiązania stanowić będą barierę dla swobodnego przepływu towarów oraz usług.

Nierealność oczywiście stanowi istotny argument, ale jedynie na najbliższe kilka lat. W dłuższej perspektywie przekonanie do działań racjonalnych i niepowodujących negatywnych skutków dla gospodarki może okazać się w pełni wykonalne. Odnośnie tworzenia bariery w zakresie swobodnego przepływu towarów i usług warto zaznaczyć, że każda ingerencja w wolny rynek, np. wprowadzana regulacjami Unii Europejskiej w zakresie ochrony klimatu, przyczynia się do powstawania tego typu barier.

Zbigniew Kamieński, zastępca dyrektora, Departament Rozwoju Gospodarki, Ministerstwo Gospodarki

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj