Istnieje pilna potrzeba pogłębionej, europejskiej dyskusji na temat rozwoju wykorzystania odnawialnych źródeł energii.
 
Utarło się przekonanie, że odnawialne źródła energii są dobre, a nieodnawialne, czyli kopalne, złe. Jest to olbrzymie uproszczenie i postrzeganie świata wyłącznie w białych albo czarnych barwach. Taki sposób myślenia przeważa wśród ruchów i organizacji ekologicznych. Bardzo często tworzą one ideologię, w wielu wypadkach w dobrej wierze, z której wynika, że jakiekolwiek kwestionowanie słuszności proponowanych kierunków, skali i tempa rozwoju wykorzystania odnawialnych źródeł energii jest niewybaczalnym działaniem na szkodę przyszłych pokoleń. Stawianie tak mocnych argumentów niejednokrotnie uniemożliwia rzeczową dyskusje, której celem miałoby być znalezienie optymalnego rozwiązania. Z reguły oponenci stwierdzają, że proponowany projekt w zakresie OZE to więcej problemów środowiskowych niż korzyści. Dopóki jest to tylko pogląd ruchów ekologicznych, dopóty sytuacja nie staje się poważna – wszakże organizacje środowiskowe mają i mogą mieć swoją własną wizję świata. Jednakże sytuacja staje się niebezpieczna, gdy politycy mają podobne poglądy.

Niestety, tak dzieje się w Unii Europejskiej. Wielu polityków na Starym Kontynencie myśli dokładnie tak, jak organizacje ekologiczne – dotyczy to także większości osób w Komisji Europejskiej. Również na salonach w dobrym tonie jest być postępowym, tj. opowiadać się za jak najszybszym i jak największym rozwojem wykorzystania odnawialnych źródeł energii. Ludzie wskazujący na węgiel jako źródło energii są postrzegani jako hamulcowi.

Bez przesady

W efekcie powstają takie dokumenty jak „Plan działania prowadzący do przejścia na konkurencyjną gospodarkę niskoemisyjną do 2050 roku” i komplementarna z nim mapa drogowa dotycząca energii. Formułuje się w nich niezwykle ambitną ścieżkę dotyczącą udziału OZE, zakładającą w zakresie energii elektrycznej prawie 100% w 2050 r. Plany te nie mają żadnego pokrycia w konkretnych dostępnych technologiach. Wszystko oparte jest na przekonaniu, że każdy, nawet najbardziej ambitny cel jest wykonalny. Twierdzi się, że gospodarka, a szczególnie inwestorzy, są w stanie wszystko zrobić, jeżeli wytyczy się im długofalowe cele. Fascynującym zjawiskiem socjologicznym jest fakt, że nikomu to nie przeszkadza. Wszystkie kraje poza Polską radośnie akceptują proponowane science fiction. Osoby mające jakiekolwiek wątpliwości, oczekujące pogłębionych analiz i dyskusji przed podjęciem decyzji, są traktowane jako kontestujące słuszny kierunek, a ich zastrzeżenia bywają odrzucane miażdżącą większością głosów. Oczywiście takie działania byłyby nieszkodliwą zabawą, gdyby nie wywoływały poważnych skutków. Po przyjęciu celów olbrzymia machina Komisji Europejskiej zaczyna wymuszać ich realizację. W swych działaniach KE jest zorientowana na osiągnięcie celów i w zasadzie nie analizuje skutków ubocznych związanych z ich realizacją. Podobnie zachowują się kraje członkowskie. Za wszelką cenę chcą wypełnić nałożone cele obligatoryjne, nawet jeśli wiedzą, że podejmują działanie nieracjonalne dodatkowo wywołujące negatywne skutki środowiskowe.

Nadmierne cele – nieracjonalne zachowanie

W jakimś sensie pogłębiający się kryzys gospodarczy wywołuje sygnały, że polityka klimatyczna Unii Europejskiej negatywnie wpływa na konkurencyjność unijnej gospodarki. Niestety, są to tylko sygnały, które nie wywołują żadnych reakcji. Można zatem stwierdzić, że forsowanie przez Komisję Europejską nadmiernych celów w zakresie OZE wywołuje nieracjonalne zachowania krajów członkowskich, prowadzące do negatywnych skutków środowiskowych i gospodarczych. Przykładowo chodzi o:
• budowanie wielkich systemów przesyłu energii elektrycznej, nieuzasadnionych względami bezpieczeństwa energetycznego w celu przesyłu do Unii Europejskiej energii elektrycznej z OZE, wytworzonej w krajach trzecich ze środków państw członkowskich UE. Wyprodukowana w ten sposób energia powinna być wykorzystywana lokalnie, bez niepotrzebnych strat na przesyle,
• wykorzystywanie do celów energetycznych drewna, które winno być przeznaczone jako surowiec dla przemysłu drzewnego oraz jako materiał konstrukcyjny. Takie wykorzystanie drewna to naturalna sekwestracja CO2 i zastąpienie tworzyw sztucznych w takich zastosowaniach. Warto podkreślić, że produkcja tworzyw sztucznych wiąże się z emisją CO2,
• olbrzymi import biomasy z krajów trzecich, niejednokrotnie z innych kontynentów. Zagrożenia środowiskowe w krajach, z których biomasa jest importowana, dodatkowe emisje z transportu,
• wywoływanie dużego wzrostu ceny energii elektrycznej, związanej z nadmiernym stosowaniem w naszej szerokości geograficznej paneli fotowoltaicznych.

Te przykłady nieracjonalnych zachowań powinny prowadzić do wniosku, że rozwój wykorzystania odnawialnych źródeł energii w Unii Europejskiej powinien być prowadzony zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju. Oznacza to, że wszelkie projekty w tym zakresie a szczególnie te, które dotyczą rozwoju OZE w dużej skali, powinny być poddane wieloaspektowej analizie, w tym obejmującej tzw. koszty zewnętrzne.

Zbigniew Kamieński, zastępca dyrektora, Departament Innowacji i Przemysłu, Ministerstwo Gospodarki


 

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj