Zawsze byłem przekonany, że przed rozpoczęciem jakiejkolwiek działalności należy wyjaśnić wszelkie kwestie związane z tą działalnością a szczególnie te, które wpływają na sposób jej przeprowadzenia.

Dotyczy to np. remontu mieszkania – trzeba ustalić jak ma wyglądać mieszkanie po remoncie, jakie funkcje mają spełniać poszczególne pomieszczenia, jaki rodzaj wyposażenia przewidujemy, jakie materiały zamierzamy użyć, ile remont będzie kosztował, czy stać nas na to itp. Dla nikogo nie budzi wątpliwości, ze zanim przystąpi się do remontu trzeba takie rozpoznanie przeprowadzić. Wydawałoby się, że jeżeli w sumie niewielka skala przedsięwzięcia jakim jest remont mieszkania wymaga takiego rozpoznania to każde większe zadanie, o szerszym zasięgu oddziaływania tym bardziej wymaga takiej analizy.

Przebudowa wbrew regułom

Niestety ta oczywista prawda nie ma pokrycia w rzeczywistości. Okazuje się, że można gruntownie przebudowywać całą gospodarkę Unii Europejskiej ignorując potrzebę wyjaśnienia podstawowych zagadnień. Co gorsze taki sposób podejścia jest akceptowany zarówno przez inicjatorów takiej przebudowy czyli Komisję Europejską jak i przedstawicieli krajów członkowskich. Natomiast zadający pytania, wnioskujący o przeprowadzenie niezbędnych analiz czy posiadający różnego rodzaju wątpliwości są postrzegani jako osoby nieprzystające do istniejących reguł postępowania i z góry skazane na niepowodzenie w swoich dążeniach.

Oczywiście można zadawać pytania i jest to nawet dobrze widziane ale raczej wyłącznie w zakresie spraw szczegółowych. Także dogłębne dyskusje o detalach są mile widziane.  Przykładem takiego podejścia jest Komunikat Komisji Europejskiej „Plan działania prowadzący do przejścia na konkurencyjną gospodarkę niskoemisyjną do 2050”. Dokument ten przewiduje bardzo drastyczną redukcję emisji gazów cieplarnianych do 2050 roku. Niejako w domyśle dokument ten zakłada, że podpisane jest lub będzie podpisane w najbliższej przyszłości  globalne porozumienie w zakresie ochrony klimatu.

Brak globalnego porozumienia

Niestety w rzeczywistości nie istnieje jeszcze globalne porozumienie i nic nie wskazuje aby mogło być zawarte w najbliższej przyszłości. Bez globalnego porozumienia przyjęcie w Unii Europejskiej bardzo restrykcyjnych wymogów dotyczących redukcji emisji gazów cieplarnianych, tak jak zostało to zapisane w Komunikacie,  będzie rozwiązaniem złym. Jednostronne przyjęcie zobowiązań redukcyjnych niejako automatycznie spowoduje naruszenie konkurencyjności gospodarki UE w stosunku do krajów trzecich. W tym kontekście niezwykle zasadne jest zadanie pytania – jaki poziom redukcji emisji gazów cieplarnianych, w przypadku braku porozumienia globalnego,  nie spowoduje pogorszenia konkurencyjności unijnej gospodarki? Okazuje się, że jest to pytanie nie na miejscu. Nie jest bowiem dobrze widziane pokazywanie, że w Unii Europejskiej nie wierzymy w możliwość podpisania porozumienia globalnego. W ten oto sposób, ze wszech miar słuszna inicjatywa poproszenia KE o wykonanie stosownej analizy nie będzie miała miejsca, a w konsekwencji kraje członkowskie bez stosownego rozpoznania podejmować będą brzemienne w skutkach decyzje dotyczące poziomu redukcji emisji gazów cieplarnianych.

Ukryte CO2

Drugą niezwykle ważną sprawą, która powinna być szczegółowo przeanalizowana i uwzględniona w podejmowanych decyzjach jest korelacja pomiędzy poziomem redukcji emisji GHG a emisją CO2 „zawartą” w importowanych produktach. Zachowanie właściwych proporcji w tym zakresie to podstawowa informacja mająca nie dopuścić do podejmowania nonsensownych decyzji. Ten aspekt zupełnie pominięty jest w Komunikacie KE. A jest to kluczowe zagadnienie. Aby ocenić faktyczną emisję CO2 z danego kraju powinniśmy nie tylko uwzględniać emisję wytwarzaną na jego terytorium ale także ukrytą w towarach importowanych tj. wyemitowaną w kraju producenta danego towaru. Takie analizy są już robione m.in. przez Europejską Agencję Środowiska. Wynika z nich, że kraje unijne postrzegane jako bardzo ekologiczne w tym zestawieniu wyglądają zupełnie inaczej. To właśnie kraje, które nie przejmują się zjawiskiem carbon leakage  i twierdzą, że cały przemysł, a szczególnie energochłonny, jest w UE niepotrzebny są czołowymi importerami CO2 ukrytego w wyrobach wyprodukowanych poza Unią Europejską.

W miarę dalszego, niezwykle ambitnego, zaostrzania wymogów w zakresie emisji gazów cieplarnianych, przewidzianego w/w Planem działań do 2050 roku, zjawisko wychodzenia przemysłu będzie się nasilało – niestety Komunikat nie zawiera skutecznych mechanizmów przeciwdziałających temu zjawisku. Potrzeby konsumpcyjne społeczeństw krajów unijnych w miarę zaostrzania wymogów ekologicznych wcale nie będą maleć – zatem nasilać się będzie import towarów spoza UE. Nie jest żadnym odkryciem, że generalnie produkcja tych wyrobów za granicą będzie obarczona większą emisją CO2 niż miałoby to miejsce przy ich produkcji na terytorium UE.

Rachunek jest prosty – dopóki nie jest zawarte porozumienie globalne, bardzo ostrożnie należy podchodzić do jakichkolwiek dalszych ograniczeń środowiskowych wewnątrz UE, bo nie tylko nie poprawimy sytuacji ale wręcz spowodujemy zwiększenie globalnej emisji gazów cieplarnianych. Wyrażam nadzieję, że właśnie prezentacja danych według emisji wynikających z konsumpcji stanowić będzie bardzo przemawiający argument, że prowadzoną politykę klimatyczną trzeba odpowiednio skorygować bo inaczej będzie nas sprowadzała na ekologiczne manowce.

Zbigniew Kamieński, zastępca dyrektora, Departament Rozwoju Gospodarki, Ministerstwo Gospodarki


UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj