Zagadnienie dotyczy osadów ściekowych. Izba Gospodarcza „Wodociągi Polskie” od paru lat domaga się stworzenia ogólnokrajowego programu ich zagospodarowania. Domaga się przepisów prawnych, regulujących tę gospodarkę. Ilość osadów ściekowych systematycznie wzrasta. Prognozuje się, że w 2015 r. powstanie ponad 660 tys. ton suchej masy osadów, a od bieżącego roku nie można ich składować. Z danych zebranych przez Zespół ds. Technicznych, działający przy IGWP, wynika, że na koniec 2011 r. termicznie przekształcono 35% osadów ściekowych. Termiczne przekształcenie to suszenie i spalanie. Po spaleniu zostaje „odpad/produkt”, który należy zagospodarować, a suszenie – to z jednej strony zmniejszenie masy osadów, a z drugiej ich unieszkodliwienie chemiczne i wygenerowanie „odpadu/produktu” do dalszego zagospodarowania. Podejmowane są próby zagospodarowania osadów. Jak dotąd brakuje bodźca prawnego i ekonomicznego, wzbudzającego zainteresowanie tematem ze strony innych podmiotów gospodarczych. Nie ma też wystarczających środków na rozwiązanie problemu w ramach branży wodociągowo-kanalizacyjnej. Izba od czerwca 2012 r. uczestniczy w procesie konsultacji projektu ustawy o OZE i ustawach towarzyszących. Główne postulaty IGWP odnoszą się do konieczności przyznania osadom statusu biomasy i zmiany niekorzystnych dla branży tzw. współczynników korekcyjnych.

Na szlaku konsultacji

W czerwcu 2012 r. powstał, opracowany przez członków Grupy Roboczej ds. Standardu Osadowego, dokument, zawierający postulaty branży w tym zakresie. Do członków zespołów IGWP ds. prawnych, wody i ścieków 15 listopada 2012 r. zostały wysłane materiały z prośbą o uwagi. Przekazane przez branżystów propozycje są wykorzystywane na spotkaniach konsultacyjnych. Efektem rozmów były rozmowy 19 grudnia ub.r. w Ministerstwie Gospodarki z dyrektorem Departamentu Energii Odnawialnej, Januszem Pilitowskim. W najważniejszych kwestiach ustalono, że w celu uznania całości osadów za biomasę Izba podejmie działania we współpracy z Urzędem Regulacji Energetyki, Ministerstwem Gospodarki i Ministerstwem Środowiska, aby doprecyzować zapis lub stworzyć system certyfikacji, który określałby parametry dopuszczalności dla różnych rodzajów osadów ściekowych i był akceptowany przez URE w przypadku współczynników korekcyjnych. Izba przedstawi propozycje i metody wyliczeń, uwzględniające dane związane m.in. z kosztami inwestycji.

Problematyczna definicja

Zgodnie z projektowaną definicją, biomasa to: ulegające biodegradacji części produktów, odpady lub pozostałości pochodzenia biologicznego z rolnictwa, łącznie z substancjami roślinnymi, zwierzęcymi, z leśnictwa i rybołówstwa oraz powiązanych z nimi działów przemysłu, w tym z chowu i z hodowli ryb oraz akwakultury, a także ulegająca biodegradacji część odpadów przemysłowych i komunalnych oraz ulegająca biodegradacji część osadów ściekowych. Taka definicja zawarta jest w art. 13 przepisów wprowadzających oraz w art. 2 pkt 3 projektu ustawy o OZE.

Izba proponuje zmienić zapis definicji biomasy na następujący: biomasa to ulegające biodegradacji części produktów, odpady lub pozostałości pochodzenia biologicznego z rolnictwa, łącznie z substancjami roślinnymi, zwierzęcymi, z leśnictwa i rybołówstwa oraz powiązanych z nimi działów przemysłu, w tym z chowu i z hodowli ryb oraz akwakultury, osadów ściekowych z oczyszczalni komunalnych, a także ulegająca biodegradacji część odpadów przemysłowych i komunalnych.

Rozszerzenie definicji biomasy pozwoli na wykorzystanie osadów z oczyszczalni komunalnych jako pełnowartościowej biomasy. Ponadto uznanie osadów za biomasę pozwoli znacząco zredukować poziom osadów wymagających składowania, co już dziś stanowi problem, a w świetle regulacji mających na celu likwidację składowisk będzie dobrym rozwiązaniem, wychodzącym im naprzeciw. Brak takich ustaleń może spowodować wzrost ceny za unieszkodliwianie ścieków, która obecnie (w związku z realizacją Krajowego Programu Oczyszczania Ścieków Komunalnych) zbliżyła się już do granicy społecznie akceptowalnej.

Magia cyfr

Specyfika ustawy o z.z.w.w.i.z.o.ś. powoduje, że koszty zaopatrzenia w wodę i unieszkodliwiania ścieków są poprzez taryfy przekładane na mieszkańców. Stanowią oni głównych odbiorców tych usług (i jednocześnie głównych płatników). Brak ustawowego wsparcia dla naszej branży (a tak odbieramy obecnie proponowane zapisy) spowoduje wzrost kosztów dla przeciętnego gospodarstwa domowego o ok. 10 – 15 zł miesięcznie. Jednocześnie w przypadku energii elektrycznej przeciętna rodzina „dopłaci” do zielonej energii kilka złotych na miesiąc. Tak więc zmiana nastawienia ustawodawcy może zlikwidować niepotrzebne napięcia społeczne, związane z dostawą jednego z podstawowych mediów, jakim jest woda, a także pomoże przedsiębiorstwom wodociągowo-kanalizacyjnym w rozwiązaniu wielu palących problemów w obszarze gospodarki osadami ściekowymi.
Wydaje się również, że współczynniki korekcyjne zostały określone na podstawie nieprawidłowych danych – szczególnie chodzi tu o przyjęty koszt inwestycyjny (CAPEX) na poziomie 6000 zł/kW (poniżej kosztów instalacji wysypiskowych!). Nie wiemy, skąd pochodzą takie dane – informacje Izby Gospodarczej „Wodociągi Polskie” (uzyskane dzięki modelowi dla oczyszczalni o przepustowości 100 000 RLM, zawartemu w opracowanym standardzie) określają tę wielkość na 16 875 zł/kW (agregat 240 kW). Dla oczyszczalni mniejszych koszt ten będzie jeszcze większy. Ponadto chcemy zwrócić uwagę na to, że branża przy wyborze instalacji jest ograniczona wielkością oczyszczalni i nie może budować instalacji o dowolnych rozmiarach (co jest możliwe np. w przypadku biogazu rolniczego). Dlatego też utrzymanie współczynników korekcyjnych na poziomie zaproponowanym w projekcie ustawy (oczyszczalnie średnie 15 000-100 000 RLM to ok. 35% całego potencjału oczyszczania ścieków w Polsce) spowoduje: utratę znacznego potencjału zielonej energii w Polsce (szacowana moc zainstalowana to 300-400 MW), zwiększenie ilości osadów do zagospodarowania, wzrost ceny oczyszczania ścieków oraz zwiększenie emisji CO2.

Dorota Jakuta, dyrektor IGWP

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj