Z najnowszych analiz wynika, że w Warszawie na 1 tys. mieszkańców przypada już ponad 920 samochodów. We Wrocławiu to już ponad 870 pojazdów, a w Bydgoszczy – prawie 800.

Z raportu „Parkingi, a transport zbiorowy w miastach”, wynika, że potrzebne są pilne zmiany w podejściu do polityki transportowej w miastach, w tym w zakresie kształtowania opłat za parkowanie.

Raport pokazuje, że kwota 3 zł za godzinę parkowania w przypadku największych polskich miast przestała już spełniać rolę narzędzia do kształtowania potrzeb transportowych.

– Nie podlegając waloryzacji, nawet o wysokość wskaźnika inflacji stała się zbyt niska, aby zapewnić zawsze minimum 20 proc. wolnych miejsc parkingowych w strefie, co gwarantuje zadowalającą rotację pojazdów – podkreślono w raporcie.

Autorzy opracowania rekomendują pozostawienie samorządom pełnej możliwości kreowania własnej polityki parkingowej, również jeżeli chodzi o wysokość opłat. Zalecają także różnicowanie opłat w strefach płatnego parkowania w zależności od odległości od centrum. Według nich pozwoli to zniwelować negatywne zjawisko nadmiernego obciążenia parkującymi pojazdami obszarów bezpośrednio graniczących ze strefą.

Strefy niskoemisyjne w centrach miast coraz bliżej? Polakom podobają się takie rozwiązania

Oprócz dużych korków, które generują ogromne koszty dla samych mieszkańców, w raporcie zwrócono także uwagę na problem braku miejsc parkingowych.

Dla zobrazowania skali problemów miast posłużono się przykładem Wrocławia, gdzie zarejestrowanych jest blisko 552 tys. pojazdów (w większości samochodów osobowych, ale też ciężarówek, czy motocykli). Oznacza to, że, biorąc pod uwagę minimalne wymiary miejsca postojowego, czyli 5 x 2,3 m, to pojazdy te w sumie potrzebują ok. 6,35 km2 powierzchni, gdyby postawić je obok siebie. To ponad 2 proc. powierzchni Wrocławia, albo ok. 850 boisk piłkarskich.

Tymczasem liczba miejsc postojowych we wrocławskiej strefie płatnego parkowania, obejmującej ulice położone w centrum miasta i w jego bezpośrednim obrębie to 4223.

Dla porównania Warszawa, która posiada największą w Polsce strefę płatnego parkowania, którą szacuje na ok. 29,5 tys. miejsc postojowych, wydała już więcej abonamentów dla jej mieszkańców niż jest miejsc dla samochodów. Stołeczny Zarząd Dróg Miejskich szacuje, że 20-30 proc. ruchu samochodowego w Śródmieściu generują kierowcy szukający miejsca parkingowego.

Przytoczone przykłady to zdanie autorów raportu nie wyjątek, ale reguła. Według ekspertów problem będzie narastać, bo liczba samochodów z roku na rok rośnie i nie widać przesłanek, by miało się to zmienić.

Źródło: Kurier PAP

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj