Rząd chce wesprzeć plantacje roślin energetycznych. Jednak zdaniem plantatorów to pomoc fikcyjna i źle przygotowana – pisze „Rzeczpospolita”.

Agencja Rynku Rolnego rozpoczęła zbieranie wniosków na „Pomoc do plantacji trwałych”. Mogą się o nią starać tylko ci, którzy założyli plantacje roślin energetycznych po 1 września 2007 r. I tylko wtedy, gdy wystąpili do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa o unijną dopłatę do tych roślin.

Pomoc polega na zwrocie od 30 proc. do 50 proc. kosztów założenia 1 ha plantacji. Obejmuje cztery rośliny energetyczne: wierzbę, topolę, miskant i ślazowiec pensylwański.

– Rządowe 8 mln zł wystarczy na wsparcie ok. 2000 ha upraw. Tymczasem, żeby za dwa lata osiągnąć unijny poziom 7,5 energii produkowanej ze źródeł odnawialnych, powinniśmy mieć 200 tys. hektarów wierzby czy topoli – zauważa Ryszard Gajewski, prezes Polskiej Izby Biomasy. Jego zdaniem pomoc rządowa jest za niska, źle przygotowana, a co za tym idzie, trudna do otrzymania.

źródło: Rzeczpospolita

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj