Wygląda na to, że czeka nas jakaś nowelizacja, a właściwie ze względu na obszerność – „nowelizacyjka” – naszej branżowej ustawy. Z jej aktualizacją jest tak trochę jak z Wańką-wstańką. Pojawia się, a potem znika. Ale w razie czego uniżenie służę kilkoma, mam nadzieję, że nie kontrowersyjnymi, pomysłami.

Już z pewnością kiedyś o tym wspominałem, ale ponieważ ludzka pamięć jest ulotna, to może jednak kilka nieco zmodyfikowanych kwestii powtórzę. Pierwszy i moim zdaniem najbardziej istotny pomysł to wydłużenie okresu obowiązywania taryf. Nie ma przecież istotnych przeszkód, by rada gminy uchwalała taryfy na okres dłuższy niż jeden rok, tym bardziej że ma kompetencje w zakresie uchwalania planu inwestycyjnego na w zasadzie nieograniczoną ilość lat. Jakie korzyści z tego mogą wyniknąć? Otóż, po pierwsze, może się udać w ten sposób uniknąć podejmowania dziwnych decyzji w sprawie w okresie poprzedzającym rok wyborczy. A wygląda na to, że najbliższe wybory samorządowe przypadną akurat w czasie uchwalania taryf przez rady gminy dla przedsiębiorstw, które wprowadzają taryfy od pierwszego stycznia. A tych jest większość. Nie wiem, komu może zależeć na utrzymaniu takiego status quo. Chyba jedynie opozycji gminnej, ale ona wszak ma raczej ograniczony wpływ na proces ustawodawczy. Drugim pozytywnym skutkiem wydłużenia czasu obowiązywania taryf może być obniżenie kosztu finansowania dłużnego, czyli zazwyczaj kredytów. Dotyczy to raczej średnich i mniejszych wodociągów, ponieważ duże firmy wodociągowe korzystają często z finansowania długoterminowego, a w związku z tym nawet ustalenie taryf na pięć lat nie będzie miało tam istotnego wpływu na zmniejszenie ryzyka dla dostarczycieli kapitału. Kolejnym elementem, który ulegnie poprawie, jest możliwość nawiązania rzeczowej dyskusji między przedsiębiorstwem wodociągowym, władzami gminy i właścicielem. Pamiętając, że w polskiej rzeczywistości dwie ostatnie strony zazwyczaj to jedno i to samo, istnieje możliwość udowadniania efektywności firmy poprawiającej wyniki w stosunku do założonych przy uchwalaniu taryf. Ocena działalności firmy będzie wówczas znacznie prostsza, w tym weryfikacja działalności władz takiej firmy.

Pomysłów czas

Czas na drugi pomysł, czyli na proste i przyjemne zmiany w naszej ustawie. Otóż myślę, że wieloletni plan naprawy oraz budowy tego i owego (nigdy nie potrafię zapamiętać tej koszmarnie długiej nazwy, czy nie można by tego po prostu nazwać planem inwestycyjnym?) mógłby ze spokojem być uchwalany łącznie z wnioskiem taryfowym. Jest to o tyle uzasadnione, że gros kosztów w naszych firmach to przecież koszty tak zwane odinwestycyjne, takie jak amortyzacja, podatek od nieruchomości czy koszty finansowe. Zdarza się bowiem czasem tak, że władze gminy chętnie głosują za inwestycjami, wpadając potem w czarną dziurę amnezji i głosując przeciw finansowaniu tychże przedsięwzięć podczas procesowania wniosku taryfowego. Zachowanie takie jest w pełni zrozumiałe z punktu widzenia poprawności politycznej, biorąc pod uwagę instynkt samozachowawczy głosujących, jednak świat nie kończy się na wraz z upłynięciem czasu kadencji. Naprawdę!

Zmiany są na lepsze

Te dwie zmiany, myślę, że niezbyt skomplikowane, są dla dobra dokładnie wszystkich zainteresowanych, od władz gminy począwszy, a na firmie wodociągowej skończywszy. Uważam, że szansa na osiągnięcie konsensu w większym wymiarze obecnie nie istnieje ani na poziome stricte politycznym (tam też ludzie mają instynkt samozachowawczy), ani na poziomie samorządowym lub firm wodociągowych. Zróbmy więc to, co można i to, co, mam nadzieję, nie budzi większych kontrowersji. Nie czekajmy też do końca jakiejkolwiek kadencji, bo pewne jak w banku jest to, że z każdej igły można zrobić widły.

Paweł Chudziński, prezes Aquanet, Poznań


UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj