Mistrz produkcji, kierownik produkcji oraz kierownik laboratorium – według prokuratury to właśnie przez tych pracowników firmy Sita dwa lata temu w Radomiu wybuchł pożar, w którym zginął jeden człowiek, a drugi został ciężko ranny.

Firma Sita zajmuje się zagospodarowywaniem i utylizacją odpadów, również produkcją z nich alternatywnego paliwa. Cały proces technologiczny jest obłożony bardzo rygorystycznymi normami i przepisami. 28 lipca 2006 roku na terenie firmy przy ulicy Witosa w Radomiu doszło najpierw do wybuchu, a następnie pożaru w sali magazynowej. Poparzony pracownik firmy zmarł w szpitalu, poparzeń doznał także ochroniarz. Akcja gaszenia trwała wiele godzin, straty wyliczono na około 4 miliony złotych. Śledztwo w tej sprawie wszczęła radomska prokuratura, jego efektem jest sporządzony teraz akt oskarżenia.

Według prokuratury Sita zajmowała się tego dnia utylizacją odpadów kosmetycznych, które jednak nie zostały wcześniej przebadane co do zawartości niebezpiecznych substancji. Ponadto dezodoranty wrzucano do rozdrobnienia do maszyny nieprzystosowanej do pozbywania się tak groźnych materiałów. W efekcie z niszczonych w urządzeniu pojemników zaczął się ulatniać gaz, który w połączeniu z powietrzem utworzył niebezpieczną mieszankę. Eksplodowała ona w momencie, gdy obok przejeżdżał wózek widłowy. Ten wybuch stanowił impuls do kolejnego, znacznie większego, a potem pożaru.

Zdaniem prokuratury cały proces produkcyjny nie powinien odbywać się w tej jednej hali, ponadto doszło w czasie jego trwania do rażącego naruszenia przepisów bezpieczeństwa.

Zarzuty postawiono trzem pracownikom firmy: mistrzowi produkcji, kierownikowi produkcji oraz kobiecie, która była kierownikiem laboratorium i odpowiadała za badanie przywożonych do utylizacji odpadów. Cała trójka w czasie śledztwa nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień. Proces w tej sprawie będzie się toczył przed Sądem Okręgowym w Radomiu.

źródło: echodnia.eu

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj