(21.08.2007) Kilka ton rakotwórczych chemikaliów leży na terenie starej gazowni przy ul. Jagiellońskiej. Tuż obok budowane jest osiedle, na którym zamieszka około pół tysiąca bydgoszczan. Trucizna zagraża nie tylko im. Może dostać się do Brdy.

Chemikalia to pozostałość po produkcji gazu z węgla, wytwarzanego w tym miejscu przez ponad 100 lat aż do 1973 r. Produktem ubocznym była tzw. smoła pogazowa. Jak dowiedziała się "Gazeta", badania na terenie starej gazowni wykazały, że grunt i wody podziemne zostały skażone węglowodorami aromatycznymi. W trakcie odwiertów stwierdzono, że zawartość trujących substancji wielokrotnie przekracza dopuszczalne normy. Potwierdza to Andrzej Marecki, zastępca dyrektora ds. eksploatacji z oddziału Pomorskiego Operatora Systemu Dystrybucyjnego. Specjaliści alarmują, że to trucizna, która zagraża zdrowiu bydgoszczan. Istnieje niebezpieczeństwo, że skażenia mogą przedostać się do Brdy oddalonej zaledwie o kilka metrów od podziemnych pokładów smoły pogazowej. To doprowadziłoby do ekologicznej katastrofy.

Jak na razie nikt nie jest w stanie odpowiedzieć, kiedy poprzemysłowe osady przy Jagiellońskiej zostaną zneutralizowane. Można to zrobić poprzez rozłożenie chemikaliów za pomocą odpowiednio dobranych bakterii lub odsysanie osadów z gruntu. Który ze sposobów w tym przypadku będzie skuteczniejszy – na to pytanie mają odpowiedzieć prowadzący badania naukowcy z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Rekultywacja ma kosztować co najmniej kilka milionów złotych.

Wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne to związki powstające podczas spalania węgla i produkcji asfaltu, są też w spalinach samochodowych. Do ludzkiego organizmu mogą przenikać wraz z pokarmem i przez drogi oddechowe. Nadmierne stężenie prowadzi do zmian nowotworowych tkanek.



źródło: Gazeta Wyborcza Bydgoszcz

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj