Wracamy do sprawy podejrzanego transportu odpadów m.in. do opuszczonej kopalni w Strzyżowie (woj. lubelskie). Reporterzy „Faktów” przez kilka tygodni śledzili ciężarówki ze śmieciami, które pokonywały dziesiątki kilometrów, aby nielegalnie wyładowywać odpady.

PK.pl konkurs pojemniki 970 x 250

Do sprawdzania tras, jakie przemierzały transporty odpadów dziennikarze „Faktów” TVN użyli m.in. nadajników GPS, które umieścili w pojemnikach ze śmieciami. Dziennikarze śledzili ciężarówki, aby wyjaśnić dokąd tak naprawdę trafiały odpady.

Według zespołu TVN w nielegalne przewożenie odpadów zamieszanych może być co najmniej kilka firm. Szacuje się, że proceder przyniósł przedsiębiorstwom nawet kilka mln zł zysku.

Dziennikarzom udało się nagrać m.in. załadunek TIR-ów w Tarnobrzegu i ich trasę do Strzyżowa, gdzie wyładowano śmieci.

– Te odpady nie mają prawa zostać wywiezione poza region, a już na pewno nie poza województwo – zaznaczył Filip Poniewski, adwokat i specjalista w zakresie prawa ochrony środowiska.

– Zaraz powinna wkroczyć policja, prokurator. Służby powinny zamknąć ten cały biznes – mówił Adam Wajrak, dziennikarz i ekolog.

Bartosz Wójcik z Prokuratury Okręgowej w Zamościu poinformował, że organy ścigania zajmą się całą sprawą. W śledztwie wykorzystane zostaną materiały zebrane przez dziennikarzy.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

1 Komentarz

  1. Ciekawe gdzie te wydziały ochrony środowiska, GIOS, RDOS, sanepidy, itp. Urzędnicy chyba stali w kolejce do kasy po premie. Taki to kraj.

Skomentuj