Płocczanie z domków jednorodzinnych zapłacą więcej za wywóz odpadów. Planuje się, by „produkowane“ przez nich śmieci były odbierane przynajmniej dwa razy, a nie – jak dotąd – tylko raz w miesiącu

Do redakcji codziennie przychodzą dotyczące tej sprawy listy. Ostatnio interweniują ludzie obsługiwani przez firmę Remondis, cytują otrzymane od niej zawiadomienie: „Informujemy mieszkańców, że odpady zmieszane powinny być usuwane z terenu posesji (…) przynajmniej co dwa tygodnie“. – Obliguje nas do tego uchwalony przez radnych „Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie miasta Płocka“ – tłumaczy pełnomocnik zarządu płockiego oddziału Remondis Tadeusz Kacprzak.
Dlatego Remondis do każdego domku, z którym ma podpisaną umowę, zamierza już niebawem przyjeżdżać co najmniej raz na dwa tygodnie. Uprzedza: „W przypadku braku odpadów lub nieudostępnienia pojemnika załodze odbierającej odpady pobierana będzie miesięczna opłata (za gotowość do wykonania usługi) w wysokości 7,50 zł + 7 proc. VAT za posiadany pojemnik 110, 120, 240 litrów i odpowiednio 20 zł + 7 proc. VAT od pojemnika 770 i 1100 l“.
Kacprzak dodaje, że to na razie projekt zmian konsultowany zmieszkańcami i urzędem miasta.
Jak wyrobić normę? Czytelnik protestuje: „Dlaczego chce się mnie zmusić do wywożenia śmieci, których nie mam? Mam je produkować iwytwarzać specjalnie? Amoże mam dwa razy w miesiącu (przed planowaną wywózką) odwiedzić zsyp w bloku na osiedlu, wybrać trochę odpadów i przewieźć je do siebie do pojemnika, aby firma Remondis miała co zabrać? Nie jestem w stanie zapełnić swojego pojemnika na śmieci dwa razy w miesiącu, tym bardziej że prowadzę aktywną segregację śmieci, zgodnie ztak szeroko propagowaną polityką odzysku odpadów. Jedno drugiemu przeczy. Segreguję odpady -nie wyrabiam normy, nie segreguję odpadów -wyrabiam normę. Do mojego pojemnika trafia znikoma część odpadów (puszki imetale wywożę na skup złomu -mam kwitki; plastiki i makulaturę wkładam do pojemników na to przeznaczonych itp.) -słowem dbam ośrodowisko“.
Płocczanin pyta Remondis iratusz: „Więc mam segregować te odpady ibyć ekologiczny? Czy mam walić wszystko razem do pojemnika, aby wyrobić normę? Podsumowując, myślę, że nie można wymagać opłat za niewykonaną usługę, ponieważ jest to zwykłe wyłudzenie. Nie można ustalać normy wpostaci dwóch pojemników miesięcznie, gdyż różne gospodarstwa mają różną wielkość wich produkcji ijest to czyste zwykłe wymuszanie co do tego, ile kto ma ich »naprodukować«“. Czytelnik podejrzewa, że cała sytuacja jest spowodowana „tym, że część ludzi bez kultury wywozi śmieci do lasów czy w inne miejsca. Ja, jak i inni, których znam, się do nich nie zaliczamy. Należy przykładnie karać tych, którzy śmiecą nielegalnie, a nie zmuszać ich do regularnego wywozu odpadów kosztem uczciwych“.
Przeciw jest nawet radna. Co ciekawe, w tej sprawie zareagowała też radna Barbara Smardzewska-Czmiel. Opłatę za gotowość do wykonania usługi określa jako „mocno dyskusyjną“.
Pisze do Remondisu: „Nikt znas nie chce ponosić kosztów za usługę wirtualną (…). Nie możemy być »karani« finansowo za działania proekologiczne, za to, że znakomitą większość naszych śmieci segregujemy, wrzucając do ustawionych na osiedlach pojemników. Wdomowym koszu na śmieci każdej przeciętnej rodziny znajdują się plastikowe, tekturowe bądź (coraz rzadziej) szklane opakowania po napojach, jogurtach, śmietanie oraz gazety (lub inny papier). Zdecydowaną mniejszość stanowią typowe śmieci lub np. obierki zziemniaków, chociaż ite mieszkańcy domków jednorodzinnych kompostują. Taki sposób »pozbywania się« odpadów zdomu (do segregatorów lub na kompostnik) powoduje, iż częstotliwość korzystania zusług Waszej firmy może być znacznie rzadsza niż wcyklu dwutygodniowym“. Idea segregowania nie jest zagrożona Tadeusz Kacprzak przypomina, że do tej pory jego firma nie reagowała ostro, gdy do opróżnienia pojemników była wzywana tylko raz w miesiącu. – Ale prawo jest prawem, musimy się do niego stosować -mówi. Obliczmy więc: teraz za jednorazowe opróżnienie 240-litrowego pojemnika płaci się 13,5 zł (w przypadku 120-litrowego -10 zł). Po projektowanej podwyżce będzie to 16 zł (i odpowiednio 12 zł). Wsytuacji, gdy firma przyjedzie dwa razy wmiesiącu, tę kwotę należy podwoić. No, chyba że ktoś nie wystawi pojemnika -wówczas zapłaci łącznie 23,5 zł (16 zł plus tzw. opłata za gotowość – 7,50 zł za pojemnik).
Pełnomocnik zarządu firmy podpowiada, że w takiej sytuacji bardziej będzie się opłacało wymienić pojemnik 240-litrowy na inny, opołowę mniejszy, ale opróżniany dwa razy w miesiącu (finansowo i tak trochę na tym stracimy). – Nie sądzę, by te nowe zasady zachwiały ideą segregacji – komentuje Tadeusz Kacprzak. -Nowa cena będzie do niej zachęcać jeszcze bardziej niż teraz. Swoją drogą, nie wierzę, by czteroosobowa rodzina, nawet taka, która segreguje odpady, nie musiała opróżniać pojemników dwa razy wmiesiącu. Do tego dochodzą jeszcze względy sanitarne.
Mówią onich także wratuszu, uzupełniając, że częstsze opróżnianie pojemników ułatwia, awręcz umożliwia utylizację odpadów wzakładzie w Kobiernikach. Zapowiadają jednak, że wszystko może się jeszcze zmienić, ponieważ jest przygotowywany nowy system odbioru odpadów. -Krótko mówiąc, skorzystają ci, którzy będą je rozdzielać na frakcję mokrą i suchą – twierdzą w magistracie.

Gazeta Wyborcza | 13.4.2007 | rubryka: Płock | strona: 3 | autor: ARKADIUSZ ADAMKOWSKI

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj