22-letni Marcin L. najwyraźniej nudził się, gdy na warszawskiej Ochocie czekał w nocy na autobus. Najpierw zabawił się więc w strongmana, a później zajął się… nietypowym sortowaniem odpadów komunalnych. A wszystko to z 2 promilami alkoholu we krwi…

Kilka minut przed godziną 2 w nocy operator miejskiego monitoringu na jednej z kamer zauważył młodego mężczyznę, który czekał na przystanku na autobus. Obserwował młodzieńca przez kilka minut. Wyraźnie było widać, że młody mężczyzna się nudzi. W pewnym momencie wszedł on pomiędzy budki znajdującego się w pobliżu targowiska i wytoczył stamtąd betonowy walec. Siłując się z nim, wyciągnął go na środek jezdni.

Operator monitoringu natychmiast o powiadomił o tym zdarzeniu dyżurnego komendy przy ulicy Opaczewskiej. Ten na miejsce skierował patrol policjantów, którzy po kilku minutach dojechali na Pl. Narutowicza. Funkcjonariusze ukarali Marcina L. 250-złotowym mandatem.

Gdy patrol policji odjechał, mężczyzna znów wkroczył do "akcji". Kilka minut siedział spokojnie na przystanku, gdy zauważył innego młodego człowieka. Zawołał go i razem z nim pił piwo. Gdy kompan odjechał, Marcin L. zaczął wyrzucać na jezdnię puszki po wypitym alkoholu. Podszedł też do trzech stojących na ulicy śmietników i rozpoczął nietypowe sortowanie śmieci. Wyjęte z pojemników  butelki, torebki, papiery i inne przedmioty zaczął wyrzucać na środek jezdni.

Gdy przyjechał autobus, chuligan wsiadł do środka i odjechał. Nie zdążył jednak dotrzeć daleko, gdyż na kolejnym przystanku autobus zatrzymali policjanci. Tym razem 22-latek został zatrzymany i przewieziony do izby wytrzeźwień. We krwi ponad 2 promile alkoholu.

źródło: policja.pl

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj