Nawet 80 procent alei drzew przy warmińsko-mazurskich drogach wartych jest ochrony. – Teraz trzeba znaleźć sposób, jak uchronić je przed bezmyślnym wycinaniem, ale nie zablokować przebudowy dróg – mówią
Dwa lata temu na Warmii i Mazurach wybuchła dyskusja, czy chronić przydrożne drzewa. Temat zainicjowało Stowarzyszenie Ochrony Krajobrazu Kulturowego Sadyba, alarmując, że jeśli nic się nie zmieni, wkrótce znikną one zupełnie. W 2005 roku marszałek województwa powołał zespół, który miał znaleźć kompromis między przeciwnikami i zwolennikami wycinek. Byli w nim drogowcy, leśnicy, naukowcy, konserwatorzy przyrody i zabytków.
Szybko pojawiło się pytanie, które drzewa warto chronić. Pracownicy Regionalnego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków w Olsztynie, Sadyba i konserwatorzy zabytków podjęli się zadania zinwentaryzowania drzew. Objechali aleje przy wszystkich drogach powiatowych i wojewódzkich w regionie, później je opisali i ocenili, które objąć ochroną. Trwało to półtora roku: od listopada 2005 do maja 2007 roku. Powstał kilkutomowy dokument, w którym szczegółowo zostały opisane. Według badaczy, aleje rosnące wzdłuż 60 proc. dróg powiatowych i 80 proc. wojewódzkich warte są chronienia.
Jak to robić? Są dwa sposoby. Można je wpisać do rejestru zabytków lub uznać za pomnik przyrody. To rozwiązanie jest nawet korzystniejsze, bo Wojewódzki Konserwator Przyrody musi wtedy zabezpieczyć pieniądze na ich pielęgnację.
Historycy zdają sobie sprawę, że do rejestru zabytków nie można wpisać wszystkich alei, bo to zahamowałoby rozwój województwa, zwłaszcza infrastruktury drogowej. Ale liczą, że uda się wypracować taką formę ich ochrony, która zapobiegnie bezmyślnemu cięciu drzew. Sprawą ma zająć się sejmik wojewódzki, prawdopodobnie jeszcze przed wakacjami.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj