Od tysięcy lat odnotowywane były niewyjaśnione zachowania delfinów, które m.in. ratowały tonących ludzi, podtrzymując ich na wodzie, lub pomagały zbłąkanym żeglarzom wrócić do portu. Delfiny zachowują się podobnie także w stosunku do starszych, osłabionych przedstawicieli swojego gatunku, którym pomagają utrzymywać się na wodzie do czasu ich śmierci. Dziś tłumaczy się te zachowania empatią, umiejętnością wyczucia bólu, cierpienia i strachu – i to nie tylko w odniesieniu do swojego gatunku.

Delfiny znane są ze swojej niezwykłej inteligencji i emocjonalności, co od lat próbują rozszyfrować badacze. Ostatnio uczeni z uniwersytetu w St. Andrews (Szkocja) dowiedli, że delfiny nadają sobie imiona (charakterystyczne gwizdy) i posługują się nimi w komunikacji między sobą. Imiona te są dziedziczone przez synów – samce po matce. Samice delfinów – dla odróżnienia od matki – dostają nowe imię. Delfiny reagują na przypisane im imiona – dźwięki. Dla większości z nas wyniki tych badań mogą okazać się zaskakujące. Oznacza to, że tracimy monopol na Ziemi jako istoty świadome. Są nawet naukowcy, którzy twierdzą, że świat uczuć i emocji delfinów może być bardziej rozbudowany i bogatszy od ludzkiego!

Delfiny pojawiły się na Ziemi jako pierwsze. Ich ewolucja, a zatem rozwój i adaptacja do zmian, liczy aż 30 mln lat. Historia homo sapiens to najwyżej kilka milionów lat. Stosunek wagi mózgów delfinów do masy ciała wynosi 3,8. Zajmują pod tym względem drugie miejsce po człowieku, u którego stosunek ten wynosi 7. Kolejne są szympansy z wynikiem 2,4. Należy jednak dodać, że kora mózgowa delfinów ewolucyjnie jest bardziej pofałdowana. Profesor Jerzy Vetuliani, neurobiolog z Polskiej Akademii Nauk, jest przekonany, że czemuś to służy. Prawdopodobnie delfiny mają bardzo bogaty świat przeżyć wewnętrznych i obdarzone są niezwykłymi zdolnościami poznawczymi. Przetwarzają olbrzymie ilości informacji, które pochodzą z ich siedmiu zmysłów. Oprócz standardowych pięciu, właściwych też ludziom, mają one zmysł echolokacji, tzn. radar pozwalający orientować się na podstawie wypuszczanych i powracających fal dźwiękowych, oraz zmysł elektrorecepcji (odkryty tylko u tych ssaków), czyli odbierania pola elektrycznego oraz magnetycznego.

Uczucia delfinów objawiają się nie tylko w okazywanej empatii. Odnotowano, że dzikie delfiny butlonose przeżywały w niewoli jedynie dwa lata, na wolności natomiast nawet 50 lat. W zniewoleniu umierały, cierpiąc na choroby znane także ludziom, związane ze stresem pourazowym, takie jak wrzody żołądka czy depresja. Naukowcy badający te przypadki są przekonani, że zabija je tęsknota i stres spowodowany oderwaniem od stada.

Pojawia się zatem wiele pytań, które – jako gatunek ludzki – powinniśmy sobie zadać. Czy wolno niewolić dzikie delfiny lub je zabijać, nawet nieumyślnie? Nie są to bynajmniej pytania retoryczne. W niemetalicznych sieciach rybackich, niewidocznych dla radarów waleni, dusząc się, giną na świecie tysiące delfinów. Dotyczy to także morświna, naszego delfina bałtyckiego. Sto lat temu był łowiony w Bałtyku na mięso w tysiącach sztuk. Dziś, wciąż wpadając w sieci, jest na skraju wyginięcia.

Można nawet zadać pytanie, dlaczego ssaki te nie zdominowały człowieka, skoro w podmorskim świecie ich zmysły, sfera uczuć i wiedza są bardziej rozwinięte niż ludzkie? Gdybyśmy byli skazani na życie w morskich głębinach, kto wie, który gatunek byłby dominujący… Na te wątpliwości odpowiedział – jednoznacznie i logicznie – rząd Indii, przyznając tym istotom status „osób niebędących ludźmi” (ang. non human persons). Na wodach Indii od tego czasu delfiny mają prawo do życia i wolności tak jak ludzie!

Śledząc zmieniający się w Polsce stosunek człowieka do zwierząt, warto odwołać się do niedawnej dyskusji w sprawie uboju rytualnego. Niewątpliwie – podobnie jak przy okazji walki o ustawę o ochronie zwierząt w latach 90. czy zakazu tuczu gęsi na stłuszczone wątroby – w kwestii uboju rytualnego zderzały się racje silnych, gospodarczych interesów rolników i handlowców odwołujących się do tradycji religijnej oraz tych, którzy mówili o etyce i moralności człowieka oraz o niezadawaniu zwierzętom zbędnych cierpień. Ci ostatni wskazywali też na brak konsekwencji w odwoływaniu się przez swoich oponentów do tradycji religijnej, która jest niejednolita i ewoluuje w kierunku unikania cierpień. Zadawali również pytania natury religijnej i etycznej – np. czy obecna interpretacja przepisów o uboju jest zgodna z duchem przykazania miłosierdzia? Jednak w tej dyskusji największe wrażenie wywarło podsumowanie doniesień naukowych, których 15 lat temu jeszcze nie przywoływano w polskim Sejmie. Otóż na Uniwersytecie w Cambridge powstała „Deklaracja świadomości z Cambridge”. W dokumencie tym naukowcy po raz pierwszy jednoznacznie stwierdzili, że zwierzęta są obdarzone świadomością i doświadczają życia podobnie jak ludzie. Posiadaczami „podobnego do ludzi neurologicznego podłoża, które generuje świadomość” są wszystkie ssaki, ptaki, a także inne stworzenia, m.in. pszczoły, kałamarnice i ośmiornice.

Zwierzęta, także te hodowlane, z podrzynanymi rytualnie gardłami, choć mają mniejsze i mniej pofałdowane mózgi niż przywołane na początku delfiny, również mają świadomość i samoświadomość, odczuwają strach i ból – tak jak ludzie. Dodatkowo wiele wskazuje na to, że mogą one odczuwać jeszcze intensywniej i mocniej niż człowiek. Gros ludzi potrafi to zrozumieć i nie potrzebuje na to dowodów naukowych. Dlatego np. wielu z nich całkowicie odrzuca jedzenie mięsa. Jednak dla tych polityków, którzy najwyraźniej mają duży kłopot ze zrozumieniem tych faktów – ze względu na aspekty ekonomiczne czy religijne – nauka powinna jednoznacznie stwierdzić, że mamy do czynienia z większą liczbą gatunków podobnych do delfinów, którym należy się status non human persons.

Radosław Gawlik
Stowarzyszenie Ekologiczne Eko-Unia, Zieloni 2004


Przegląd Komunalny, 10/2013

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj