Ciągle nie wiadomo, co jest przyczyną powstania silnie toksycznego strumienia na peryferiach Wałbrzycha.

Strumień w Sobięcinie wypływa ze skarpy. Zawiera wiele silnie toksycznych związków chemicznych: m.in. siarkowodór i cyjanki. Teren wokół liczącego około 100 metrów strumienia jest zabezpieczony taśmą. Ustawione też zostały tablice ostrzegawcze.

Wałbrzyski magistrat podejrzewał, że zanieczyszczenie pochodzi z pobliskiej koksowni. Jednak eksperci z laboratorium Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Wałbrzychu i Instytutu Chemii i Techniki Jądrowej w Warszawie nie potwierdzili tego podejrzenia. Badania już się zakończyły, teraz trwa przygotowywanie raportu, który będzie gotowy w marcu.

źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj