Celem powinna być redukcja emisji gazów cieplarnianych w ujęciu globalnym, a nie ograniczanie emisji z terytoriów poszczególnych krajów. Niestety, całe unijne instrumentarium środków prawnych i finansowych w zakresie redukcji emisji jest zorientowane na ograniczenie emisji z terytorium danego kraju członkowskiego czy Unii jako całości. Takie podejście byłoby uzasadnione, gdyby wszystkie państwa na świecie realizowały takie same zobowiązania redukcyjne. W takiej sytuacji wspomniane działania zapewniałyby efekty globalne.

UE chciała dobrze

Niestety, Unia Europejska samotnie nakłada na siebie bardzo ambitne wymagania środowiskowe i nic nie wskazuje na to, aby sytuacja ta uległa zmianie. Starania dotyczące zawarcia globalnego porozumienia klimatycznego wciąż nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Co gorsza, można nawet stwierdzić, że grono krajów zainteresowanych podpisaniem takiego porozumienia kurczy się. Ta rzeczywistość zmusza do innego myślenia. Konieczna jest analiza, czy działanie zorientowane na ograniczenie emisji z terytorium danego kraju nie wywoła zwiększenia emisji w skali globalnej. Niestety, takich analiz na potrzeby procesu decyzyjnego UE generalnie nie prowadzi się. Uważa się, że są one niepotrzebne, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że byłyby bardzo trudne i skomplikowane. Skończmy wreszcie z dyskusją i przejdźmy do działania. Mamy wyraźny i precyzyjnie określony cel redukcyjny – 80% do 2050 r. Jeśli go zrealizujemy, to zapewnimy przyszłym pokoleniom świetlaną przyszłość. Niestety, pojawia się coraz więcej przyczynkowych opracowań, które burzą ten spokój. Okazuje się, że znaczna część działań redukcyjnych zorientowanych na terytorium danego kraju nie jest faktyczną redukcją, a jedynie realokacją emisji. Związana jest ona ze zjawiskiem tzw. ucieczki emisji (ang. carbon leakage). Z uwagi na wysokie koszty redukcji emisji gazów cieplarnianych, szczególnie produkcja przemysłów energochłonnych przenoszona jest do krajów, gdzie nie występują wymagania środowiskowe lub są one znacznie łagodniejsze. Na nieszczęście to nie jest jedynie realokacja takiej samej emisji, ale z reguły to znacznie wyższa emisja związana z mniej restrykcyjnymi wymogami środowiskowymi. Jednostkowa emisja z wytworzenia tego samego produktu w Unii Europejskiej jest niższa niż np. w Chinach. Dodatkowo takie przeniesienie produkcji powoduje zwiększone zapotrzebowanie na usługi transportowe, co także wzmaga emisję dwutlenku węgla.

 …ale zabrakło analizy

Przykładowo analiza międzynarodowego zespołu ekspertów, opublikowana w Zeszytach Amerykańskiej Akademii Nauk, wskazuje, że Unia Europejska, redukując emisję ze swojego terytorium o ok. 6% w latach 1990-2008, na skutek rosnącej konsumpcji jest odpowiedzialna za mniej więcej dwukrotnie większy wzrost emisji w takich krajach jak Chiny, Indie czy Brazylia. W rezultacie bilans emisji netto UE z uwzględnieniem konsumpcji jest dodatni, a to oznacza, że w badanym okresie UE de facto zwiększyła swoje emisje o ok. 6%. Również publikacja Europejskiej Agencji Środowiska z 2011 r. zwraca uwagę na ten problem. Dokonane przez tę instytucję szacunki dowodzą, że w 2004 r. emisje wytworzone w krajach trzecich na skutek produkcji towarów następnie wyeksportowanych do UE osiągnęły poziom 40% emisji z terytorium UE. Do podobnych wniosków doszli także autorzy raportu Komisji ds. Energii i Zmian Klimatu brytyjskiej Izby Gmin, którzy zauważyli, ze emisje z terytorium Wielkiej Brytanii w latach 1990-2008 uległy istotnemu zmniejszeniu (o 27%), natomiast emisje z konsumpcji wzrosły w tym okresie o 20%. Tym samym Wielka Brytania jest współodpowiedzialna za globalny wzrost emisji. Przyczyn tak istotnego importu emisji przez Wielką Brytanię autorzy raportu doszukują się m.in. w nasilającym się zjawisku ucieczki emisji, które prowadzi do przenoszenia wysoko emisyjnej produkcji do krajów nieobjętych systemem ETS.

…i pojawiły się tendencje negatywne

Należy podkreślić, że w miarę zaostrzania wymogów redukcyjnych w UE te negatywne tendencje najprawdopodobniej będą się nasilać. W tej sytuacji z całą mocą należy stwierdzić, że każde podejmowanie dalszych zobowiązań dotyczących redukcji emisji gazów cieplarnianych z terytorium UE powinno być poprzedzone gruntownymi, wszechstronnymi badaniami wpływu takich zobowiązań na poziom emisji globalnych. Komisja Europejska powinna wprowadzić to jako standard swojego postępowania, jako regułę, której nie wolno nie przestrzegać. Również niezbędne jest zapewnienie pełnej i rzetelnej informacji w tym zakresie, przekazywanej społeczeństwu. Obecny przekaz informacyjny ze strony instytucji unijnych zupełnie pomija to zagadnienie lub je bagatelizuje. Społeczeństwo jest przekonane, że Unia Europejska to lider walki ze zmianami klimatycznymi. Zupełnie nie zdaje sobie sprawy, że może być wręcz odwrotnie, że poprzez realizację swojej polityki klimatycznej Wspólnota jest w stanie przyczyniać się do wzrostu emisji gazów cieplarnianych w ujęciu globalnym.

Ministerstwo Gospodarki podejmuje różne działania mające na celu zwrócenie uwagi na to zagadnienie i doprowadzenie do jego uwzględnienia w działaniach Komisji Europejskiej i całej UE. Między innymi 3 października br. Ministerstwo Gospodarki wspólnie z Fundacją demosEUROPA – Centrum Strategii Europejskiej zorganizowała w Parlamencie Europejskim seminarium w tym zakresie.

Zbigniew Kamieński
zastępca dyrektora
Departament Innowacji i Przemysłu
Ministerstwo Gospodarki

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj