Staram się nie wykorzystywać tego forum na przedkładanie własnych opinii na temat szczegółowych rozwiązań prawnych. Teraz jednak, ze względu na wagę problemu, porzucę na moment swoje zasady i zabiorę głos w dyskusji, która chyba tak naprawdę w ogóle się nie toczy. Nie trudno domyślić się, iż chcę poruszyć sprawę opracowywanej nowelizacji naszej branżowej ustawy. Nie skupię się na wszystkich zmianach, jakie ona za sobą niesie, a jedynie na kilku jej najistotniejszych aspektach.

Zaplanowana rura

Pierwszy i najważniejszy problem, który ma rozwiązać nowelizacja, to podejście do wyceny majątku podlegającego wykupowi przez przedsiębiorstwo wodociągowe, a sfinansowanego przez inny podmiot, np. dewelopera. Bardzo istotne i potrzebne jest określenie zasad, na jakich opiera się wykup infrastruktury. I wbrew pozorom nie dotyczy to tylko relacji przedsiębiorstwo – podmiot prywatny, ale również przedsiębiorstwo – gmina. Autor projektu (Ministerstwo Infrastruktury) zaproponował, by wykup następował po wycenie zależnej od tego, czy np. dana rura została wyszczególniona w wieloletnim planie rozwoju i modernizacji… (nazwijmy go WPRM). W przypadku inwestycji ujętej w planie wykup infrastruktury miałby miejsce po wycenie metodą kosztową, a w przeciwnym razie – metodą dochodową. To bardzo słuszne. Jeśli bowiem rurę zawarto w planie, to jest ona istotna dla rozwoju danej gminy i jej koszt został uwzględniony w taryfie za wodę i ścieki. W takim przypadku nie ma większego znaczenia, czy inwestycję realizuje przedsiębiorstwo, czy też inny podmiot, ponieważ koszty tego przedsięwzięcia będą do siebie bardzo zbliżone. Inaczej jest, gdy rury przedłożonej do wykupu w WPRM nie ma. Wówczas przedsiębiorstwo musi pieniądze na ten cel wygenerować z własnych środków (czyt. z dochodu). Tajemnicą poliszynela pozostaje to, że inwestycje w naszej branży specjalnie dochodowe nie są. Jeśli okres zwrotu wynosi 15 lat, to wynik jest bardzo dobry. Zdarza się, że inwestycja okazuje się tak dalece nieopłacalna, że w ogóle nie ma okresu zwrotu. Dopłacają do niej wszyscy użytkownicy i nie ma w tym nic zdrożnego, ponieważ czasami w interesie społecznym jest niedopuszczenie do rażących dysproporcji w dostępie do usług komunalnych. Jeśli jednak taka inwestycja nie znajduje się na liście priorytetów władzy lokalnej, to musi obronić się sama. Stąd pomysł, by ją szacować przy użyciu metody dochodowej. Należy jednak przyjąć kilka wytycznych, takich jak np. okres prognozy przychodów liczonych dla tej inwestycji. Tym samym skoro przedsiębiorstwo ma wykupić taką inwestycję ze swoich środków, to powinno wytyczyć się średni czasu trwania długu, jaki ono zaciąga w celu realizacji innych przedsięwzięć. I tak krok po kroku możemy wyliczyć, ile to przedsiębiorstwo winno zapłacić za kawałek rury, której nie ma w WPRM.

A teraz kilka słów o tym, czym jest metoda dochodowa, bo jak się okazało, nie dla wszystkich to sprawa oczywista. Otóż zasada jej działania polega na tym, iż właściwie nie bierze ona pod uwagę tego, ile kosztowało wybudowanie kawałka rury, a jedynie to, jakie przychody da nam ona w przyszłości. Te wpływy pomniejszone o niektóre koszty, takie jak podatek od nieruchomości, opłata za umieszczenie infrastruktury w pasie drogowym, i inne eksploatacyjne wydatki pieniężne, daje nam przychód czy jak kto woli przepływ pieniężny. Stąd też bardziej właściwe byłoby używanie nazwy metody zdyskontowanych przepływów pieniężnych, chociaż pojęcie to pewnie jeszcze bardziej by odstraszało. Suma takich przepływów zrealizowanych przez naszą rurę w ciągu danego okresu (np. 15 lat) ukaże wówczas jej wartość dochodową. Oto definicja metody dochodowej wg Chudzińskiego i proszę purystów ekonomicznych o wyrozumiałość.

Prognoza taryf

Kolejnym istotnym elementem poruszonym w noweli ustawy jest okres prognozy WPRM. W związku z tym, że jestem zwolennikiem planowania długoterminowego, bardzo odpowiada mi propozycja, by plany te były opracowywane na okres nie krótszy niż siedem lat. Może nie jest to szczyt marzeń, jednak w porównaniu z rozwiązaniem obecnym z pewnością duży postęp. Coraz więcej firm wodociągowych przejmuje na swoje barki finansowanie inwestycji, a co za tym idzie również ich organizację. Skoro tak, to jednym z istotnych elementów, który należy wziąć pod uwagę przy takim zadaniu, jest zaplanowanie wielkości i czasu trwania długu. W tym momencie dochodzimy do kwestii chyba najważniejszej w omawianej noweli ustawy. Mianowicie do wieloletniej prognozy taryf. Otóż (nareszcie!) WPRM jest powiązany z symulacją jego wpływu na taryfy. Nie wiem, dlaczego autorzy zmiany boją się jak ognia dopuszczenia możliwości generowania wniosków taryfowych na okres dłuższy niż rok, ale niech to już pozostanie ich słodką tajemnicą. Jest to zdecydowanie krok w dobrym kierunku. Do tej pory rajcy gminni z zapałem głosowali za zwiększeniem zakresu inwestycji w planie, po czym z równym entuzjazmem zwalczali jakąkolwiek próbę uwzględnienia tego faktu w poziomie proponowanych taryf. Problemem pewnie stanie się szczegółowość i możliwość przewidywania nowych taryf w okresie siedmiu lat i późniejszego zderzenia oczekiwań z rzeczywistością, która z reguły jest dość odmienna od prognozowanej. Jednak dopóki nie spróbujemy, dopóty nie będziemy wiedzieć, jak to jest. Zetkniemy się pewnie z problemami czysto technicznymi, np. odnośnie właściwego oprogramowania i solidnej bazy danych. Na początek proponowałbym podawanie tylko estymacji kosztów odinwestycyjnych, czyli takich jak amortyzacja, podatek od nieruchomości czy koszty finansowe. Z czasem pewnie będzie można oczekiwać więcej.

Absolutnie świadomie i z premedytacją nie poruszam tu sprawy nowej definicji przyłącza wodociągowego, bo ten mały kawałek rurki z pewnością rozgrzeje do czerwoności całe rzesze specjalistów w tej dziedzinie. Zostawiam więc pole do popisu ekspertom, a sam wycofuję się w cień.

To właściwie tyle na temat ustawy. Oceniając uwarunkowania prawne naszej branży, można powiedzieć, że jak na razie ewoluują one w dobrym kierunku. Może tempo tej ewolucji nie jest porywające, ale lepsze to niż dryf nie wiadomo dokąd. Z kolei analizując tę zmianę wyłącznie pod kątem finansowym, należy przyznać, że jest ona korzystna dla naszych firm. Mam nadzieję, że tak pozostanie i tak ocenią ją inni.

Paweł Chudziński, prezes Aquanet, Poznań

 


 

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj