Wczoraj w Sejmie odbyła się debata dotycząca bezpieczeństwa energetycznego kraju oraz polskiego sektora gazowego.

Wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak w swoim wystąpieniu omówił sytuację w polskim sektorze gazu. Według niego Polska sprowadza rocznie 14 mld m3 gazu ziemnego. Jedna trzecia dostaw pochodzi od rosyjskiego Gazpromu, który gaz zakupuje głownie w Turkmenistanie, a reszta ze złóż krajowych. Około 2,5 mld m3 gazu Polska nabywa od firmy RosUkrEnergo, zgodnie z zawartym styczniu 2006 r. kontraktem. W dalszej części swojego wystąpienia premier mówił o perspektywach ewentualnej dywersyfikacji dostaw gazu, czyli zwiększeniu wydobycia gazu ziemnego ze złóż w Wielkopolsce oraz wykorzystaniu coraz częściej stosowanej obecnie metody przerabiania węgla na gaz. Jako ciekawy i perspektywiczny uznał Pawlak projekt budowy dużej liczby biogazowni, których budowa jest niezmiernie popularna w Niemczech. Polska wg premiera posiada wszelkie niezbędne warunki do umieszczenia na jej terytorium sporej liczby biogazowni. Pawlak zdecydowanie opowiedział się za zwiększeniem wydobycia krajowego gazu (nawet do 50%) niż za zakupem gazu np. z Norwegii. Odnośnie budowy terminalu LNG w Gdańsku lub Świnoujściu premier stwierdził, że rząd będzie dalej analizował tą budowę.

Ostatecznie o budowie zadecyduje kwestia rachunku ekonomicznego, a także podaż dostępnego gazu na rynkach światowych. Podobne stanowisko zajmuje Ministerstwo Gospodarki, jeśli chodzi o budowę tzw. Baltic Pipe (gazociągu do zakupionych w ubiegłym roku przez PGiNG złóż w Norwegii, biegnącego przez Danię). W swoich wcześniejszych wystąpieniach premier Pawlak podkreślał, że najważniejszym czynnikiem, który zadecyduje o zaangażowaniu środków w budowę infrastruktury przesyłowej gazu (sam terminal LNG to wydatek rzędu ok. 400 mln EUR) będzie czynnik ekonomiczny, a nie ideologiczny. Ta wypowiedź premiera Pawlaka wzbudziła oburzenie posłów PiS, w tym Joachima Brudzińskiego, jednego z trzydziestu trzech posłów, którzy zgłosili się z pytaniami. Poseł Brudziński zarzucał koalicji PO-PSL, iż ta zaprzepaszcza dwuletnie wysiłki rządów Pis-u w zakresie dywersyfikacji dostaw gazu i ropy naftowej. Jego zdaniem premier Pawlak zlikwidował Departament Dywersyfikacji w Ministerstwie Gospodarki. PiS uważa, że bezpieczeństwo energetyczne kraju musi mieć swoją cenę i trzeba to zaakceptować.

Pytania pozostałych posłów dotyczyły głównie perspektyw wykorzystania złóż gazu ziemnego w Wielkopolsce, aktualnego stanu rezerw strategicznych gazu w Polsce oraz tego, jaka jest infrastruktura magazynowa gazu. Pytania posłów PO dotyczyły budowy Interkonektorów (czyli możliwości podłączenia polskiego systemu przesyłowego do systemy krajów UE) oraz przyczyn zaprzestania wykorzystywania gazu ziemnego w Poznaniu i okolicach. PGiNG forsuje stosowanie gazu wysoko azotowanego droższego. Jednak aby móc dostarczać taki właśnie gaz mieszkańcom Poznania, konieczne są nakłady w wysokości ponad 150 mln zł. Posłanka PO Elżbieta Rajewska pytała o sens ekonomiczny takiej decyzji, gdyż koszty tej zmiany będą musieli pokryć mieszkańcy Poznania i okolic.

Jacek Stelmachowski

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj