Co piąty dom w Żywcu nie ma podpisanej umowy na wywóz śmieci. – Przez 10 lat upominaliśmy mieszkańców, że tak nie wolno. Koniec upominania, teraz będziemy ich karać – zapowiadają miejscy strażnicy.
W mieście nietrudno zobaczyć dzikie wysypiska na brzegach rzek, w przydrożnych rowach i zagajnikach. Nielepiej wygląda sytuacja z wywozem ścieków i innych płynnych nieczystości. Kilka dni temu na Sole pojawiła się – mająca 200 metrów kwadratowych – cuchnąca plama. Najprawdopodobniej któreś z gospodarstw wylało do wody gnojowicę.
– Nasza uchwała o utrzymaniu czystości i porządku nadal nie jest respektowana przez część mieszkańców – przyznaje Tomasz Terteka, rzecznik prasowy żywieckiego magistratu. – Zdarza się, że śmieci zapakowane do worków czy reklamówek są podrzucane na pobocza głównych ulic miasta.
Andrzej Cader, wicekomendant żywieckiej straży miejskiej, dodaje: – Walka z dzikimi wysypiskami to walka z wiatrakami.
Zgodnie z uchwałą z każdego jednorodzinnego domu w Żywcu przynajmniej raz w miesiącu powinny zostać odebrane śmieci. Urzędnicy wyliczyli też, że każdy lokator domu, który nie jest podłączony do kanalizacji, produkuje ok. 18 metrów sześciennych ścieków rocznie i tyle też powinna odebrać specjalistyczna firma. Jak to w praktyce wygląda? Zdaniem urzędników co piąty dom na terenie miasta nie ma podpisanej umowy na wywóz śmieci lub ścieków. Nie pomogły prowadzone od 10 lat akcje przypominające o takim obowiązku – plakatowanie miasta i ulotki rozdawane przez strażników miejskich. W dodatku okazuje się, że niektórzy mieszkańcy sprytnie obchodzą przepisy. Na czas akcji podpisują umowę z firmą odbierającą śmieci. Po miesiącu, dwóch, gdy kontrole się kończą, wypowiadają umowę.
Żywieccy urzędnicy postanowili wydać wojnę mieszkańcom, którzy nie przestrzegają prawa. W przyszłym tygodniu straż miejska zacznie kontrolować wszystkie budynki na terenie Żywca – od jednorodzinnych domów, przez domki letniskowe, po siedziby firm. Strażnicy sprawdzą, czy właściciele nieruchomości mają podpisane umowy na wywóz śmieci i ścieków oraz jak to w praktyce wygląda. Skontrolują, czy domy są podłączone do kanalizacji. Właściciele nieruchomości z szambami będą musieli przedstawić przynajmniej jeden rachunek za wywóz nieczystości (od początku zeszłego roku). Kto nie ma podpisanych odpowiednich umów, będzie to musiał natychmiast nadrobić. Wcześniej jednak zostanie ukarany mandatem w wysokości 100 zł.
– Przez 10 ostatnich lat najczęściej kończyło się tylko na pouczeniach. To koniec wyrozumiałości z naszej strony – zapowiada Cader.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj