„Źle się dzieje w państwie duńskim”. Powiał wiatr historii (może raczej historyjki) i nastąpiły zmiany w Izbie Gospodarczej „Wodociągi Polskie”. Właśnie o tym chcę napisać, bo jest to jedyna ogólnopolska organizacja skupiająca firmy wodociągowe. Jedność stanowi wartość bardzo istotną, ale nie może być ważniejsza od innych wartości, gdyż powinna im służyć. Ten tekst nie jest w nikogo wymierzony i nie stanowi oceny czyjegoś postępowania. Chciałbym jedynie, by skłaniał do refleksji i do zadawania pytań, dzięki którym uzyskamy odpowiedzi, mogące pomóc nam wszystkim.

Pewnie znów narażę się wielu, ale już nie raz dostałem po grzbiecie, więc powoli przyzwyczajam się do tego. A poza tym na tych łamach mam możliwość wypowiadania swojego zdania, zatem to robię. W ostatnich tygodniach rozmawiałem z wieloma ludźmi z branży na temat ostatnich zmian personalnych w Izbie Gospodarczej „Wodociągi Polskie”. Zmiany jak to zmiany mają to do siebie, że nie wszystkim odpowiadają. Jest jednak kilka elementów, które warto przedyskutować publicznie i pro publico bono. Otóż nasza Izba istnieje kilka lat i ma już za sobą pewne przemiany. Jednak zawsze zachowywany jest status quo, który w tym konkretnym przypadku oznacza, że stabilność zostaje zapewniona tylko w dość ograniczonym czasie. A powinno być tak nieustannie.

Paritas = równość

Pierwszym pytaniem, które należy sobie zadać, jest to o reprezentowanie wodociągów różnej wielkości i ich wpływ na działanie Izby, jak również na jej władze. Statut Izby jest tak skonstruowany, że każdy zakład wodociągowy w naszej organizacji ma jeden głos, co nie jest, wg mnie, najlepszym rozwiązaniem. Wśród kilkuset firm reprezentowanych w Izbie raptem kilkanaście to duże przedsiębiorstwa. A ich potencjał jest taki (biorąc pod uwagę liczbę obsługiwanych klientów czy też zdolności finansowe) jak całej reszty. Wspomniałem już kiedyś, że Izba może służyć małym i średnim wodociągom, bo z kolei te duże będą raczej pomagać Izbie niż czerpać z niej jakiekolwiek pożytki. Zatem nadszedł czas, by otwarcie przedyskutować sprawę parytetów w organach Izby. Dyskusja może być z pewnością trudna, tym bardziej że już dość długo funkcjonujemy bez takich uregulowań. Jednakże ich brak będzie powodował tak zwane głosowanie autobusowe (byłem kiedyś świadkiem, gdy na Walne Zgromadzenie Członków Izby z poszczególnych regionów przyjeżdżały autobusy pełne członków mających przegłosować swoich reprezentantów w Radzie Izby). Być może dobrym rozwiązaniem byłoby rotacyjne przewodnictwo w Radzie Izby (czyli stanowisko prezesa) w ramach jednej kadencji dla przedstawiciela każdej z grup wodociągów – małych, średnich i dużych? Nie jestem przekonany o doskonałości tego rozwiązania, ale trzeba szukać kompromisów, by żadna z grup nie czuła się pokrzywdzona.

Jak żyć?

Kolejnym tematem do przemyślenia jest z pewnością rola i liczebność Rady Izby. Czy zadaniem Rady ma być powielanie funkcji rady nadzorczej w spółkach prawa handlowego, czy może raczej ma ona odgrywać rolę przedstawiciela zgromadzenia właścicielskiego (bo o Radzie jako quasi-zarządzie raczej nie powinno się, moim zdaniem, myśleć)? Takie rozważania winny być komplementarne z rozwiązaniami w zakresie kompetencji Rady i do nich dostosowane, a co za tym idzie – musi być do tego dobrana odpowiednia liczba członków Rady.

Istotną niewiadomą już od kilku lat jest forma, w jakiej ma funkcjonować Izba jako taka. Czy będzie to federacja organizacji regionalnych czy też może organizacja poszczególnych firm wodociągowych, bo mam obecnie wrażenie, że dzisiaj troszkę „stoimy w rozkroku”, a to na dłuższą metę jest dość niewygodne.

Ostatnia wątpliwość, to rola dyrektora Izby jako jednoosobowego organu przedstawicielskiego. Jest to pewnie dzisiaj dość drażliwy temat, ale nie powinniśmy od niego uciekać, aby tylko mieć święty spokój. Ład korporacyjny wymaga, by każdy z organów i każdy z członków organizacji znał swoje miejsce. Szczególnie dotyczy to dyrektora Izby, bo to on jako jedyny organ jest na co dzień zaangażowany w działalność Izby. Pozostawienie dzisiejszych uregulowań skutkować będzie generowaniem kolejnych konfliktów, które z pewnością niczemu się nie przysłużą.

Piszę o tym wszystkim, bowiem mam świadomość złożoności problemów i zadań, jakie stoją przed naszą organizacją. Nie chciałbym odbierać kolejnych telefonów z propozycjami założenia drugiej, konkurencyjnej izby wodociągowej, a to, niestety, obecnie nam grozi. Jest jednak czas i miejsce, by usiąść do stołu i spokojnie porozmawiać. Trzeba mieć tylko wystarczająco dużo odwagi do wyciągnięcia ręki w każdą „wodociągową stronę” i tyle samo pokory, by tej wyciągniętej ręki nie odrzucać.

Paweł Chudziński, prezes Aquanet, Poznań

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj