Olbrzymi huk postawił na nogi mieszkańców Kijowa na Ukrainie. Pod koniec maja eksplodowała tam rura, znajdująca się pod jedną z ulic. Według świadków, strumień wody sięgał aż siódmego piętra.

Wybuch był tak potężny, że uszkodził pobliskie budynki oraz zaparkowane w okolicy samochody. Całą sytuację zarejestrowały kamery miejskiego monitoringu. Do tej pory nie podano informacji, że ktokolwiek ucierpiał.

Wszystko wydarzyło się wczesnym popołudniem 29 maja. Woda rozsadziła wówczas chodnik i ulicę. Kawałki asfaltu i kostki brukowej powybijały szyby w pobliskich budynkach i witrynach sklepowych, a także zniszczyły znajdujące się w okolicy samochody. Oglądając nagranie z monitoringu, aż trudno uwierzyć, że nikomu nic się nie stało. Na filmie widać, że w chwili wybuchu w pobliżu spacerowała kobieta. Jednak jak informują służby, nie odniosła ona żadnych obrażeń.

Wybuchła znajdującą się pod ziemią rura, doprowadzająca wodę do systemu grzewczego w pobliskim budynku. Jak tłumaczą ukraińscy urzędnicy, rury były testowane, dlatego tym razem nie płynęła w nich gorąca woda. Po eksplozji w ulicy powstała dziura mająca około
6 m³. W pobliżu utworzył się rwący potok. Ulicę zalały woda i błoto, a zszokowani ludzie wychodzili z domów, by zobaczyć, co się stało. Nie wiadomo, co spowodowało wybuch. Pojawiły się głosy, że mogły przyczynić się do tego przeprowadzane w tym czasie testy ciśnieniowe.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj