Pracownicy spółdzielni mieszkaniowej „Zachęta” w Białymstoku zakopują odpady pod ziemią. Prezes spółdzielni nie widzi w tym nic złego.

Jak informuje „Kurier Poranny”, porządki na terenie spółdzielni polegają na tym, że śmieci są wrzucane do wykopanego przez koparkę dołu, a następnie przysypywane ziemią. Gdy dziennikarze zapytali o to Bogusława Sołowieja, prezesa „Zachęty”, ten zdziwiony był ich wątpliwościami.-  Tak można robić – mówi. – Przecież i tak w przyszłości teren ten będzie przeznaczony pod inwestycję. Przy wykopach fundamentalnych będą one usunięte – bagatelizuje sprawę Sołowiej.

Czy wolno sprzątać w ten sposób? – Absolutnie nie – mówi Eugeniusz Łazewski, dyrektor departamentu ochrony środowiska i gospodarki komunalnej w Białymstoku. Zapowiedział, że przekaże sprawę straży miejskiej. Ta ma ustalić, co zostało zakopane między Modlińską a Staszica i kto za to odpowiada.

Jak informuje „Kurier Poranny”, spółdzielnia "Zachęta” nie ma podpisanej umowy z żadną firmą sprzątającą. Porządkowanie osiedli i wywóz śmieci prowadzi we własnym zakresie.

źródło: Kurier Poranny

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj