Jesteśmy o rok starsi. Ale czy mądrzejsi? O to zakładać się nie będę. Pewnie wielu z nas ma jakieś postanowienia noworoczne i zapewne wiele z nich szlag trafi albo już minął zapał do ich realizacji, tak jak sylwestrowy kac. Czy warto w ogóle podejmować takie wyzwania? To zależy od tego, czy ktoś jest z natury optymistą czy pesymistą. Pomimo że z natury jestem dość leniwy (a lenistwo, jak wiemy, jest rękojmią zdrowia), uważam, że warto jakieś postanowienia uwzględnić. Niekoniecznie noworoczne, ale jednak. Chociaż dla samych siebie. Ale co to ma wspólnego z branżą? Z naszymi firmami? Ano – troszkę ma. A więc, proszę Państwa, biorę cylinder i wyjmuję z niego…

Królik z kapelusza

Jest jedna czynność, której zupełnie zaniechaliśmy, a może by warto. Może warto spróbować na przykład wspólnych zakupów. Wspólnych zakupów hydrantów, zasuw, zaworów i samochodów. Pewnie można by wymienić jeszcze wiele innych produktów. Problem oczywiście leży w rozdrobnieniu branży i okopaniu się każdego z nas we własnym ogródku. Jednak pewnie jest coś do ugrania. Konkretne pieniądze dla naszych firm. Inna cena będzie obowiązywać, gdy ogłosimy przetarg na sto hydrantów, a inna, gdy zechcemy kupić tysiąc lub dziesięć tysięcy. Oczywiście nie jestem aż tak naiwny, by zaproponować, żeby zrobiły to wszystkie firmy wodociągowe w Polsce. To jest nierealne. Z drugiej strony chciałbym być świadkiem uzgadniania specyfikacji przetargowej przez… tysiąc siedemset przedsiębiorstw. Pewnie ogłosilibyśmy ten przetarg za około dziesięć lat. Mogłoby być dosyć śmiesznie. Niemniej myślę, że kilka przedsiębiorstw mogłoby się wspólnie o coś takiego pokusić. Jest to dla nas wyzwanie, choć nie do końca wiem, kto miałby coś takiego zainicjować. Boje się tylko, że na taki pomysł może wpaść jakaś władza centralna i wówczas będzie kiepsko.

W Brukseli majstrują?

Drugą sprawa, którą chciałbym poruszyć, jest nasza przyszłość (oczywiście na pierwszym miejscu moja osobista, bo każdemu z nas, każdemu normalnemu egoiście, najbardziej zależy na nim samym). Przyszłość naszych firm wodociągowych. Mam wrażenie, że w naszej pięknej unijnej stolicy, czyli w Brukseli, coraz śmielej kombinują, jak tu pozbyć się monopolu wodociągowego. Mam też przeczucie (pewnie nie ja jeden), że niektóre pomysły zaczynają oglądać światło dzienne. Prawdopodobnie zmiany nie nastąpią w ciągu roku, ale w czasie kilku następnych – z pewnością. Wówczas nie wystarczy już zaklinanie, że mamy najzdrowszą wodę i niewielkie straty. Poza tym przestanie nas tak bardzo zajmować definicja przyłącza. Jestem bowiem sobie w stanie wyobrazić, że cały majątek wodociągowy zostanie ustawowo skomunalizowany, a na jego obsługę ogłoszonych będzie tysiąc siedemset przetargów. Jaki może być tego skutek? Tylko Bóg raczy wiedzieć. Niemniej pewne jest to, że nasze status quo dłużej się nie utrzyma. Dlatego dobrze byłoby zacząć rozmawiać, zwłaszcza o tym, co może wydarzyć się w innej rzeczywistości. Jak już wcześniej mówiłem, udowadnianie, że to jest niemożliwe, nie wystarczy.

Uśmiech w stronę…

Trzecim pomysłem na to, co można by zrobić w tym roku, jest stworzenie płaszczyzny internetowej dla naszych przedsiębiorstw. I mam pomysł, kto mógłby to realizować. Dlatego delikatnie uśmiecham w stronę Bydgoszczy, czyli naszej Izby. Brakuje mi (chociaż mam nadzieję, że nie tylko mi) internetowego forum dla różnych obszarów naszej branży. Forum przetargowego, forum controllingowego i wielu innych. Z premedytacją nie wymieniam tu problemów technicznych, bo nie wystarczyłoby mi kartki. Generalnie chodzi o forum z mądrymi moderatorami, którzy będą to robili zawodowo, a nie od przypadku do przypadku. Sam chętnie poczytałbym i dowiedział się czegoś w zakresie zarządzania, bo wbrew ogarniającemu mnie czasem poczuciu, nie jestem jednak wszechwiedzący. Myślę, że niejednemu z nas udałoby się wówczas uniknąć błędów albo coś sensownego zrobić. To nie wymaga wielkich nakładów ani uchwał przezacnych i mądrych gremiów. Nie musimy się spotykać, by się czegoś dowiedzieć.

Takie właśnie trzy pomysły przyszły mi do głowy i chyba warto zająć się nimi w rozpoczętym właśnie roku. A jak będzie z ich realizacją? Cóż, czas pokaże. Ja jestem dobrej myśli, bo na co dzień cechuje mnie optymizm. Przecież udało mi się dzisiaj wstać, więc ciągle żyję. A jeśli żyję, to może przy okazji uda mi się dzisiaj coś pożytecznego zrobić – stać się komuś potrzebnym lub spróbować być dobrym. No, może nie od razu dobrym, ale choć odrobinę lepszym.

Paweł Chudziński, prezes Aquanet Poznań

"Wodociągi-Kanalizacja" 1/2014

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj