Marszałek pomorski Mieczysław Struk zwrócił się do ministra Marka Gróbarczyka o pieniądze na likwidację zagrożenia skażenia Zatoki Gdańskiej paliwem zalegającym we wraku niemieckiego tankowca “Franken”. Spoczywająca na dnie Bałtyku jednostka z okresu II wojny światowej ulega korozji. Wyciek paliwa do Bałtyku jest kwestią czasu – alarmują ekolodzy.

Paliwo ze zbiorników tankowca “Franken” zagraża Zatoce Gdańskiej ekologiczną katastrofą. Instytut Morski w Gdańsku i Fundacja Mare robią wszystko, by do tego nie dopuścić. Prowadzą badania, alarmują opinię publiczną, wzywają władzę do podjęcia działań zabezpieczających wyciek. Wskazują, że to na administracji państwowej spoczywa obowiązek ochrony i zachowania dobrego stanu środowiska morskiego zatoki.

Ekolodzy alarmują 

Ekolodzy zbierają podpisy pod petycją w celu zebrania funduszy na wypompowanie niebezpiecznego paliwa ze zbiorników wraku. Tankowiec niszczy korozja, a dno pod nim osuwa się pod jego ciężarem. Z czasem będzie zatem coraz trudniej opróżnić zbiorniki statku.

CCJ 300 x 250

We wcześniejszym apelu skierowanym do Urzędu Morskiego, Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, Ministerstwa Środowiska oraz lokalnej administracji państwowej, Fundacja i Instytut Morski w Gdańsku zwróciły się o: „sfinansowanie operacji oczyszczania wraku T/S Franken, oraz wzięcie odpowiedzialności za zabezpieczenie wraku w celu nie dopuszczenia do potencjalnej katastrofy ekologicznej i ekonomicznej w rejonie Zatoki Gdańskiej”.

“Apeluję o zabezpieczenie środków finansowych”

Sprawą zainteresował się Marszałek Województwa Pomorskiego. Mieczysław Struk w liście do ministra Marka Gróbarczyka zwraca się o natychmiastową interwencję w celu likwidacji zagrożenia.

– Biorąc pod uwagę jak wielkie negatywne skutki – środowiskowe, gospodarcze i społeczne – dla regionu pomorskiego może spowodować uwolnienie się paliwa, apeluję do pana ministra i z całą mocą proszę o niezwłoczne zabezpieczenie środków finansowych w budżecie państwa lub finansowania ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na podjęcie działań i likwidację zagrożenia, jakim jest zalegające we wraku tankowca “Franken” paliwo.

Z ustaleń ekologów badających wrak od kwietnia tego roku wynika, że paliwa może się tam znajdować od 1,5 do 5 mln litrów. Do tego amunicja, którą należy rozbroić w pierwszej kolejności. Akcja sama w sobie jest nie tyle problematyczna w kontekście samego wykonania, co kosztowna. Szacuje się, że w grę wchodzi kwota rzędu od 5 do 10 mln euro.

To samo, co w Zatoce Puckiej tylko na większą skalę

Zawalenie wraku doprowadzi do wycieku paliw, oleju, a także innych niebezpiecznych substancji. Dla Zatoki Gdańskiej oznacza to ekologiczną katastrofę. Ucierpieć może również sektor turystyki. Badacze donoszą, że wyciek może skazić plaże rozciągnięte na obszarze od miejscowości Piaski aż do Portu Hel. Oznacza to kolosalne straty finansowe dla nadmorskich miejscowości.

Do podobnej katastrofy nad Bałtykiem – lecz na mniejszą skalę – doszło już wcześniej. Miało to miejsce w 2009 r. na terenach Zatoki Puckiej. Mowa o wycieku z wraku statku “Stuttgart”, który jest również pozostałością po II wojnie światowej. Oszacowano wówczas, że do zatoki przedostać mogło się od 300 do 600 ton paliwa.

– Tamto paliwo zalega na dnie w osadach i cały czas się rozprzestrzenia – mówi Olga Sarna z Fundacji Mare. – W przeciągu pięciu lat od tego wycieku skażony obszar zwiększył się sześciokrotnie. Ten obszar jest ekologiczną pustynią. Śmiertelność wszelkich organizmów żywych na tym obszarze wynosi 100 proc. – mówi Olga Sarna, wskazując, że przypadek Frankena stanowi znacznie większe zagrożenie.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

2 Komentarze

Skomentuj