Z aktorką Katarzyną Bujakiewicz na temat m.in. ekologii w życiu codziennym rozmawia Katarzyna Błachowicz, redaktor naczelna magazynu “Recykling”.

Materiał pochodzi z czasopisma “Recykling” (3/2016). 

Co oznacza ekologiczny styl życia? Czym dla Pani jest ekologia?

Nie da się tego opisać w jednym zdaniu. W dzisiejszych czasach ci, którzy żyją ekologicznie, są niekiedy nazywani wariatami. Zawsze była mi bliska ekologia i związana z nią natura. Czas zacząć dbać o nasze środowisko, a w Polsce trochę późno zaczynamy wariować na tym punkcie. Jeśli chodzi o ekologię, to jest tak dużo aspektów z nią związanych, choćby recykling i sortowanie odpadów. W Austrii segregacja śmieci jest czymś normalnym i oczywistym, natomiast w Polsce niektórzy chwytają się za głowę, bo nie wiedzą, co i do czego ma wyrzucić. Jesteśmy raczej słabo wyedukowani w tym zakresie. Warto też zastanowić się, czego używamy na co dzień, po jakie środki chemiczne sięgamy w domu. Generalnie stosuję produkty ekologiczne, a w zasadzie to sprzątam i czyszczę sodą oraz olejkami eterycznymi. A mówiąc o jedzeniu ekologicznym, należy podkreślić, że kiedyś w Polsce było tylko jedzenie ekologiczne. Dlatego staram się kupować od dostawców z tradycjami, co do których mam pewność, że nie „pryskają” warzyw.

W ostatnim czasie coraz większą uwagę zwraca się na problem marnotrawienia jedzenia. Czy zauważa Pani to zjawisko na co dzień?

U mojej babci nic się nie marnowało, bo miała kompostownik w ogródku. Kupuję tak mało jedzenia, że nie mamy problemu z jego nadmiarem. W razie czego dzielimy się z psem i innymi zwierzętami. Nadmiar chleba czy warzyw trafia do zaprzyjaźnionej stajni. Poza tym uważam, że ludzie kupują za dużo pożywienia, a takie ilości są nikomu do niczego niepotrzebne.

Czy szuka Pani sklepów, w których można kupić jedzenie bez opakowania?

Ograniczam się do kilku sklepów i akurat w nich wszystko jest na wagę, bez opakowania. Staram się chodzić ze swoją siatką, koszykiem lub z jakimiś transporterkami. Kupując przez Internet, nie mam za bardzo wpływu na to, jak i w co produkty są pakowane. A kłopotliwe okazują się chociażby dziecięce zabawki, które niekiedy trudno z tak dużej ilości opakowań wydobyć.

Od jakiegoś czasu panuje moda na to, by nie wyrzucać przedmiotów, lecz dawać im tzw. drugie życie. Czy to tylko chwilowy trend, już styl życia, czy też świadomy wybór?

Mam nadzieję, że myślimy o tym więcej. Ubrania po starszych dzieciach przekazujemy młodszym w tzw. systemie podaj dalej. Sama chodzę w tych samych ciuchach od wielu, wielu lat. Dawno temu, kiedy nie było to jeszcze modne, z dziewczynami w teatrze organizowałyśmy w garderobie dzień wymiany ubrań. Przynosiłyśmy odzież, która nie była już potrzebna albo znudziła się i dokonywałyśmy wymiany. Dzięki temu każda miała coś nowego. Zauważam coraz większa popularność takich akcji – kobitki się umawiają i wymieniają rzeczami.

Czy spotkała się Pani z jakąś frustrującą sytuacją związaną z ekologią?

Tak, to absolutnie abstrakcyjna sprawa. W dzielnicy, w której mieszkam, panuje przerażająca „moda” rodem z lat 90. – ludzie myją samochody pod domami! Przydałby się apel społeczny, wyjaśniający, jak bardzo jest to szkodliwe. W latach 90. nie było myjni, ale w dzisiejszych czasach każdy powinien wiedzieć, że mycie pojazdów jest dozwolone tylko w myjniach, aby chemikalia nie trafiały do gleby czy do wód. Nie toleruję takich zachowań i za każdym razem naprawdę się wpieniam, widząc, jak ta piana spływa na ziemię… Jest to postępowanie tak nieekologiczne, niezdrowe i krótkowzroczne, że aż całkowicie dla mnie niezrozumiałe.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj