Podczas głosowania nad kształtem nowego Funduszu Spójności, stanowiącego jedno ze źródeł unijnych dofinansowań, Komisja ochrony środowiska naturalnego, zdrowia publicznego i bezpieczeństwa żywności Parlamentu Europejskiego (ENVI) stwierdziła, że pieniądze mają zostać przeznaczone na rozwój circular economy. Może to oznaczać, że po roku 2020 zabraknie pieniędzy na dotacje dla nowych spalarni odpadów.

Komisja zaproponowała, by pieniądze dofinansowujące do tej pory spalarnie odpadów lub instalacje ich mechaniczo-biologicznego przetwarzania, zostały przeznaczone na zapobieganie powstawaniu odpadów, ich ponowne użycie i recykling. Dlatego kraje członkowskie mają otrzymywać większe środki na rozwój gospodarki obiegu zamkniętego.

ENVI uznała, że ten krok ma okazać się szczególnie istotny w krajach Europy Środkowej i Wschodniej, w których znaczna część środków z Funduszu Spójności została przekazana właśnie na pozbywanie się odpadów przy jednoczesnym niedoinwestowaniu systemów mających na celu ich zbiórkę i recykling.

Eko lokator Gdansk 300 x 250

Musi odbyć się jeszcze drugie glosowanie – w Komisji REGI, które zaplanowano na 21 listopada – ale, jak mówi Piotr Barczak z Europejskiego Biura Ochrony Środowiska (EEB), sprawa jest w zasadzie przesądzona. – W Brukseli już od dawna się mówi o odejściu od spalarni. Jest jeszcze kilku lobbystów spalarniowych, którzy bronią swojego biznesu, ale od czasu kiedy GOZ jest dominującą narracją, tracą grunt – twierdzi.

– Jeżeli pieniądze, które miały iść na spalarnie, zostaną przeznaczone na inne formy zagospodarowania wytworzonych odpadów, oraz opracowanie i wdrażanie nowych technologii, to będzie to będzie jakaś alternatywa. Jeżeli jednak pieniądze zostaną zabrane z gospodarki odpadami i przekazane na zupełnie inne cele, to wtedy może to być poważny problem dla mieszkańców i dla naszego środowiska naturalnego – uważa Piotr Szewczyk, przewodniczący Rady RIPOK.

Zdecyduje opłacalność

Gdy zabraknie dofinansowań unijnych do budowy instalacji termicznych, o losie spalarni będzie decydował tylko wolny rynek: – Jeśli okaże się, że koszt przetworzenia odpadów kalorycznych w spalarni będzie na tyle wysoki, że biznesplan spalarni „zepnie się” mimo braku dotacji, to ta decyzja nie będzie to miała większego znaczenia. Jednak w okresie przejściowym może to rodzić trudne do przewidzenia konsekwencje – zauważa Szewczyk.

– Mimo, że frakcja kaloryczna podobno przestała przyjeżdżać do nas zza granicy – wciąż  pojawiają się informacje medialne, że odpady są zwożone do Polski nielegalnie. Może się okazać, a wiele na to wskazuje, że per saldo mamy w Polsce nadwyżkę frakcji kalorycznej w stosunku do możliwości jej zagospodarowania. W stosunku do lat poprzednich w ostatnich miesiącach wytwarzamy od 10 do 20, a nawet 30 proc. więcej odpadów komunalnych. Tych odpadów przybywa, a moce instalacji są jakie są i z dnia na dzień się nie powiększą – przypomina i zaznacza, że dodatkowym ograniczeniem są zapisy WPGO bazujące na “przeterminowanych” danych w zakresie morfologii i ilości wytwarzanych odpadów.

Za dużo czy za mało spalarni?

W Polsce działa dziś siedem spalarni odpadów, które znajdują się w Warszawie, Białymstoku, Bydgoszczy, Koninie, Krakowie, Poznaniu i Szczecinie. Zaawansowane prace trwają także w Gdańsku i Rzeszowie.

– Są w Polsce gremia, które uważają, że mamy już wystarczającą dużo spalarni. Moim zdaniem, jest ich jeszcze zbyt mało. Nie chodzi o ich liczbę, ale o lokalizację i sumaryczną wydajność – komentuje Piotr Szewczyk.

– Brak nam małych „powiatowych” instalacji będących lokalnymi źródłami energii cieplnej i elektrycznej o statusie OZE, mogącymi przyjmować odpady kaloryczne niskiej jakości, których nie są w stanie przyjąć obecnie spalarnie i cementownie. Niemcy i kraje skandynawskie mają 10 razy więcej spalarni niż Polska i nie ma żadnych informacji, aby masowo te spalarnie zamykały. Według danych Eurostatu spalają w nich 50-60 % odpadów komunalnych. Dzięki temu drastycznie ograniczyli składowanie, mając jednocześnie niewyczerpane źródło energetycznego paliwa.

– W przyszłości spalarnie w Polsce nie będą mogły być finansowane z jakichkolwiek funduszy europejskich. My odradzamy także ich fundowanie z funduszy publicznych krajowych. Spalarnie odpadów hamują zrównoważony rozwój i gospodarkę o obiegu zamkniętym – uważa Piotr Barczak.

– Fundusze publiczne, zarówno krajowe jak i europejskie, muszą ściśle przestrzegać hierarchii postępowania z odpadami. A więc fundusze te powinny iść w pierwszej kolejności na wysiłki zmierzające ku prewencji wytwarzania odpadów, ponownemu użyciu, wykształceniu infrastruktury recyklingu. Powinny wspierać dokładną selektywną zbiórkę. Mogłyby być wykorzystane do wsparcia instytucji odpowiedzialnych za kontrolę gospodarki odpadami i na odpowiednie narzędzia monitoringu. Bo to jest najbardziej potrzebne w Polsce, a nie spalanie – mówi.

Źródło: zerowasteeurope.eu

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj