Światło dzienne ujrzał Projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie przyrody oraz niektórych innych ustaw. Jego zapisy bulwersują branżę.

Projektowany akt ma na celu wprowadzenie rozwiązań umożliwiających w szczególności:

  • podejmowanie określonych działań w odniesieniu do form ochrony przyrody, wprost albo na podstawie uzyskanej decyzji administracyjnej,
  • przeniesienie z ministra właściwego do spraw środowiska na właściwą radę gminy uprawnień do regulowania wysokości opłat za wycięcie drzew i krzewów, w zależności od warunków lokalnych,
  • skuteczniejsze zapobieganie szkodom wyrządzanym przez żubry, wilki, rysie, niedźwiedzie i bobry,
  • sprawniejsze powoływanie i odwoływanie członków organów wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej,
  • zrównanie organizacji ekologicznych i stron postępowania administracyjnego wymagającego udziału społeczeństwa, a tym samym przyspieszenie prowadzonych inwestycji,
  • sprawniejsze powoływanie i odwoływanie kierowników jednostek podległych albo nadzorowanych przez Ministra Środowiska (m.in. Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska i jego zastępców).

To tyle, jeśli chodzi o ogólne cele proponowanych zmian. Wchodząc jednak w szczegóły, trzeba zaznaczyć, że najbardziej kontrowersyjne jest zniesienie obowiązku uzyskania zezwolenia na usunięcie drzewa, opłat za ich usuwanie, jak również kar administracyjnych za nielegalną wycinkę. To na barkach gmin spoczywać będzie ewentualne wprowadzenie takich przepisów. Branża obawia się, że część gmin może jednak celowo tego nie zrobić.

– Z punktu widzenia krajobrazu naszego kraju najważniejszą zmianą wydaje się być całkowite wykreślenie z obowiązującej ustawy artykułów 83-87 i 88-89. Mówią one o obowiązku uzyskania zezwolenia na usunięcie drzew i krzewów, zasadach uzyskiwania tego zezwolenia i naliczania opłat oraz zasadach naliczania kar za uszkodzenie, zniszczenie lub usunięcie drzew i krzewów bez zezwolenia. W zamian projekt daje radom gminy możliwość wprowadzenia przepisów prawa miejscowego analogicznych do zlikwidowanych przepisów ustawowych – mówi dr Piotr Reda, Prezes Stowarzyszenia Architektury Krajobrazu.

– Nie będzie to jednak nakaz, lecz tylko możliwość wprowadzenia takich przepisów. Stowarzyszenie Architektury Krajobrazu uważa, że przewidziane 3-miesięczne vacatio legis wprowadzanych zmian jest niewystarczające. Część gmin może nie zdążyć przygotować odpowiednich uchwał lub celowo w ogóle nie wprowadzić takich przepisów lub je opóźnić. Umożliwi to inwestorom, a szczególnie deweloperom, intensywną zabudowę działek pokrytych obecnie zadrzewieniami i pozwoli na niekontrolowane, masowe usuwanie drzew i krzewów. W wyniku takich regulacji prawnych w krótkim czasie krajobraz Polski może w majestacie prawa zostać wyraźnie i drastycznie zubożony poprzez masowe wycinanie drzew i krzewów. Jesteśmy zdecydowanie przeciwni proponowanym zmianom w zakresie przepisów dotyczących usuwania drzew i krzewów – dodaje P. Reda.

Podobnego zdania jest adwokat Sara Til Dąbrowska: Szczególnie krytycznie oceniam przerzucenie odpowiedzialności za kształtowanie zasad ochrony terenów zieleni na samorządy gminne. Odejście od jednolitych standardów na rzecz rozwiązań lokalnych w wielu przypadkach nie zapewni należytej ochrony, a rezygnacja z zezwoleń na usuniecie drzew w krótkim okresie może doprowadzić do dewastacji przestrzeni publicznej.

Na inny aspekt zwraca uwagę Magdalena Biela, zastępca dyrektora Zakładu Zieleni Miejskiej w Katowicach: – Przepisy uchwalane przez gminy mogą być zredagowane na różnych poziomach i przez osoby nieprzygotowane merytorycznie, co spowoduje dodatkowe utrudnienia w pracy marszałków podczas stosowaniu tych przepisów. Swoboda pozostawiona organom gminy odnośnie formy i treści uchwał może przełożyć się na chaos prawny w zakresie zasad udzielania zgody na wycinkę drzew i krzewów. Do czasu uchwalenia takiej uchwały przez gminę będzie możliwość usuwania drzew i krzewów w zależności od bieżących potrzeb, bez żadnej regulacji prawnej, co może skutkować nieodwracalnymi stratami w substancji przyrodniczej. Początkowy stan po wprowadzeniu przepisów (przed jakimikolwiek uregulowaniami podjętymi na poziomie gminy) może spowodować masową wycinkę, gdyż przy braku przepisów nie będzie możliwie zastosowania opłat i kar. – jak dodaje: W przypadku miasta na prawach powiatu gmina ta jest całkowicie pozbawiona z wpływów z opłat i kar za wycinkę drzew i krzewów z terenów stanowiących ich własność. Opłaty i kary stanowią wtedy dochód NFOŚiGW i WFOŚiGW (art. 402). W związku z tym część takich gmin może być nie zainteresowana takimi opłatami skoro nie zasilają one ich budżetu.
Brak jest precyzyjnych wytycznych dotyczących zasad jakimi mają się kierować gminy ustalając odpłatność i wysokość kar. Spowoduje to kolejne problemy realizacji takim zapisów w ustawie. Należy też zwrócić uwagę, iż ustawa w nowym brzmieniu nie nakłada wprost obowiązku poniesienia opłaty pozostawiając tą kwestie aktom niższej rangi, co może być uznane za sprzeczne z Konstytucją RP.

W podobnym tonie wypowiada się w tej kwestii Jolanta Swinarska, Prezes Międzynarodowego Towarzystwa Uprawy i Ochrony Drzew: – Obowiązująca od 1980 r. zasada konieczności uzyskiwania zezwolenia na usuwanie drzew i krzewów, liberalizowana w postaci wyjątków na  przestrzeni lat jest narzędziem, które daje poczucie bezpieczeństwa w zakresie ochrony tych dóbr przyrody. Zgodnie z art. 74 ustawy zasadniczej „ochrona środowiska jest obowiązkiem władz publicznych”. Obowiązek ten w obecnym stanie prawnym jest realizowany. Ustawodawca określił zasadę obowiązku uzyskania zezwolenia na usunięcie zieleni. Niedopuszczalnym jest zliberalizowanie tego obowiązku i fakultatywne scedowanie go na władze publiczne niższego szczebla – gminy. Tym bardziej, że art 31 konstytucji stanowi iż: 3. Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska… Stąd też dopuszczenie do sytuacji gdy ustawa nie określi obowiązku uzyskania zezwoleń, a gminy będą „mogły” wprowadzić zasady uzyskiwania zezwoleń w prawie miejscowym jest nie tylko pogwałceniem zasady zrównoważonego rozwoju, ale przede  wszystkim stoi w sprzeczności z Konstytucją.

Co więcej, w opinii adwokat Sary Til Dąbrowskiej, proponowane zmiany z jednej strony wzmocnią pozycję Ministra Środowiska wobec podległych jednostek (m.in. poprzez przyznanie mu wyłącznej kompetencji do kształtowania zasad prowadzenia gospodarki finansowej przez parki narodowe), z drugiej zmniejszą rolę pozostałych organów ochrony przyrody (m.in. poprzez pozbawienie regionalnego dyrektora ochrony środowiska udziału w podejmowaniu decyzji dotyczących otuliny rezerwatu przyrody czy ochrony zadrzewień). Dewaluowaniu znaczenia organów służy również projekt obniżenia wymagań dotyczących wiedzy i doświadczenia kandydatów na stanowiska RDOŚ i regionalnego konserwatora przyrody, a także odejście od procedury konkursowej na stanowiska GDOŚ i jego zastępców.

Trzeba zaznaczyć, że Ministerstwo Środowiska upubliczniło projekt nowelizacji ustawy, jednak sposób tego upowszechnienia pozostawia wiele do życzenia. – O ile dotychczas przy nowelizacjach przepisów w zakresie ochrony drzew organizacje pozarządowe mające zapisane w swych statutowych celach ochronę drzew były oficjalnie powiadamiane o konsultacjach, o tyle w tym przypadku patrząc na rozdzielnik w piśmie Generalnego Dyrektora Przyrody te organizacje się nie znalazły. – podkreśla Jolanta Swinarska. Podobne zastrzeżenia zgłosiło Stowarzyszenie Architektury Krajobrazu, które również zostało pominięte przez resort. Co więcej, zdaniem SAK na zgłaszanie uwag jest bardzo mało czasu – tylko 21 dni.

Pełny tekst projektu ustawy dostępny jest TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

6 Komentarze

  1. Właśnie dostałam decyzję odmowną ws zgody na wycinkę drzewa. Chore państwo. Drzewo może mi zniszczyć dom, obejście, zabudowania sąsiada, a ja nie mogę zrobić nic.

Skomentuj