O 600 mln zł na budowę punktów selektywnego zbierania odpadów komunalnych będą mogły starać się gminy w konkursie ogłoszonym przez NFOŚiGW. Eksperci przekonują, że warto powalczyć o te pieniądze, bo PSZOK to ustawowy obowiązek samorządów. Sęk w tym, że nie wiadomo, czy po dotacje będą mogli sięgnąć wszyscy.

W ogłoszonym konkursie jest jednak pewien haczyk. Otóż wśród kryteriów konkursowych znalazło się też takie dotyczące tzw. linii demarkacyjnej, które mówi, że planowany do realizacji projekt ma być zlokalizowany w takim regionie gospodarki odpadami, w którym „w celu zapewnienia kompleksowego systemu gospodarki odpadami komunalnymi w WPGO uwzględniono komponent dotyczący termicznego przekształcania odpadów”. To oznaczałoby, że gminy z województw, w których nie ma spalarni, stoją na przegranej pozycji!

Być może jednak i dla nich znajdzie się jakaś furtka. Przede wszystkim dlatego, że we wspomnianym kryterium znajdujemy zapis, iż „dotyczy to zarówno regionów gospodarki odpadami, w których już funkcjonuje spalarnia odpadów, jak i regionów, w których budowa takiego typu instalacji jest dopiero planowana”. A planowanych nowych spalarni odpadów czy też paliw z odpadów w Polsce jeszcze kilka jest, by wspomnieć choćby Olsztyn, Gdańsk czy Rzeszów.

Ponadto, jak ustalił „Przegląd Komunalny” NFOŚiGW rozpatruje obecnie odwołania gmin, które chciały wcześniej sięgnąć po dotację na PSZOK-i, ale ich wnioski – właśnie z tego powodu, że pochodziły z regionów bez spalarni – zostały odrzucone. Dodatkowo po aktualizacji KPGO zweryfikowana zostanie linia demarkacyjna, więc może się okazać, że „kryterium spalarniowe” zostanie złagodzone lub wręcz zlikwidowane. Ministerstwo Środowiska zapowiadało w kwietniu, że nowy KPGO może zostać przyjęty do końca maja (czyli już po zamknięciu tego wydania „Przeglądu Komunalnego”), ale nawet gdyby miało się to opóźnić, a nabór wniosków na PSZOK-i się zakończył, to raczej przesądzone jest, że będą kolejne konkursy na dotacje na tego typu inwestycje.

Przypomnijmy, że unijne środki na PSZOK-i to, jak na razie, jedyne unijne wsparcie na projekty inwestycyjne związane z gospodarką odpadami w Polsce. Komisja Europejska uzależnia bowiem dofinansowanie tych zadań od przygotowania przez województwa tzw. planów inwestycyjnych (jako załączniki do WPGO) oraz zatwierdzenia ich przez ministra środowiska. Proces ten jest dopiero w toku, a wcześniejsze uruchomienie środków na PSZOK-i można uznać za swoisty wyjątek od tej reguły.

Jakie mamy PSZOK-i?

A jak ocenić działające już PSZOK-i? Inspektorzy z WIOŚ-ów, którzy w ciągu trzech ostatnich lat prowadzili wspomniane już wcześniej kontrole, wyliczają szereg problemów związanych z zorganizowaniem i funkcjonowaniem tego typu miejsc. W trakcie kontroli odnotowano np. przypadki limitowania ilości przyjmowanych odpadów komunalnych – punkty ustalały dopuszczalną ilość odpadów dostarczonych przez jednego mieszkańca na rok. Inspektorzy sygnalizowali także ograniczenia co do terminów otwarcia PSZOK-ów, np. jeden lub dwa dni w tygodniu albo tylko w godzinach porannych i wczesnopopołudniowych. – Mieszkańcy gmin chętniej korzystaliby z takiej formy pozbywania się odpadów, gdyby punkty selektywnej zbiórki odpadów komunalnych otwarte były od poniedziałku do soboty również w godzinach popołudniowych. Większość mieszkańców pracuje od poniedziałku do piątku do godz. 17, więc nie są w stanie dotrzeć do PSZOK-u – mówi dr inż. Barbara Kozłowska. – Zapewnienie mieszkańcom dogodnego korzystania z punktów selektywnego zbierania odpadów komunalnych zwiększy ich zainteresowanie selektywną zbiórką. Umożliwi też pozyskanie większej ilości odpadów, zwłaszcza odpadów niebezpiecznych i budowlanych. Bezpłatny wywóz odpadów do PSZOK-ów zmniejszy liczbę „dzikich wysypisk” – dodaje.

Poziom technologiczny istniejących PSZOK-ów jest bardzo zróżnicowany. Jak mówi dr inż. B. Kozłowska, istnieją punkty bardzo rozbudowane, wyposażone nawet w sale edukacyjne, ale też bardzo „prymitywne”, czyli ogrodzony kawałek terenu z dwoma czy trzema kontenerami. – Uważam, że najważniejsze jest, aby PSZOK-i były i żeby społeczeństwo przyzwyczaiło się, że są takie miejsca, gdzie można oddawać nietypowe odpady. W miarę poprawy sytuacji finansowej gminy czy firmy, która, wygrywając przetarg na odbiór odpadów, w ramach swoich obowiązków powinna również zorganizować PSZOK. Nie zawsze PSZOK musi być duży. Duży punkt generuje duże koszty. Przede wszystkim zwielokrotnia koszty inwestycyjne (potężna infrastruktura), a ponadto utrudnia praktyczne z niego korzystanie. Można wprowadzić podstawowe standardy dotyczące PSZOK-ów, ale nie uważam, że jest to konieczne. Pozwólmy gminom rozwiązywać to zagadnienie samodzielnie, z uwzględnieniem sytuacji w gminie. Zbyt duża ingerencja, określanie sztywnych standardów może przynieść wręcz odwrotny efekt. Do dnia dzisiejszego nie były określone standardy a wiele gmin sprostało zadaniu – mówi B. Kozłowska. Według niej, PSZOK-i spełniają też swoją funkcję. – Coraz więcej osób przekonuje się do tej formy oddawania odpadów, a w ankietach na pytanie, czy PSZOK-i są potrzebne, odpowiadają: tak – dodaje.

Czytaj więcej

1 Komentarz

Skomentuj