Jeżeli nie wypełnimy zapisów Ramowej Dyrektywy Wodnej, nie będziemy mogli korzystać z funduszy unijnych w zakresie gospodarki wodnej i ściekowej na lata 2014-2020, a ponadto grozi nam cofnięcie unijnych dotacji – mówi Mariusz Gajda, podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska.

Czy proponowane zmiany uporządkują sytuację rozproszonej gospodarki wodnej w Polsce?

Tak. Taki jest cel proponowanych zmian. Gospodarka wodna w Polsce po 1989 r. nie została zreformowana, choć reformy wymagała. Dotyczy to także jej organizacji, która dziś jest niewłaściwa. Wody śródlądowe w Polsce mają obecnie zbyt wielu zarządców, co nie sprzyja prowadzeniu odpowiedniej gospodarki wodnej. Za przykład niech posłuży środkowy odcinek Wisły, np. w okolicach Puław, gdzie samą rzeką zarządza Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej, prawobrzeżnym wałem Marszałek Województwa Lubelskiego, a lewobrzeżnym Marszałek Województwa Mazowieckiego. Takie rozproszenie nie sprzyja zmniejszaniu zagrożenia powodziowego, dlatego chcemy powołać Państwowe Gospodarstwo Wodne „Wody Polskie”, na wzór Lasów Państwowych, które będzie zarządzać wszystkimi rzekami i kanałami w naszym kraju. Po to m.in. by prowadzić – wymaganą przez UE – gospodarkę zlewniową, zarządzać całymi zlewniami rzek, a nie tylko ich fragmentami, tak, jak ma to miejsce dziś.

Watersystem 300 x 250

Dlaczego tak ważne jest szybkie przyjęcie projektu ustawy Prawo wodne?

Polska musi przestrzegać unijnego prawa. Jednym z niespełnionych dotąd przez nas obowiązków prawnych wobec UE jest niewypełnienie Ramowej Dyrektywy Wodnej, w szczególności w zakresie tzw. zwrotu kosztu usług wodnych. Zasada ta mówi wprost: użytkownik wody płaci za nią.

Nowe prawo wodne ma na celu wypełnienie tej dyrektywy przez nasz kraj. Poprzedni rząd uzgadniał je przez kilka lat, ale bez sukcesu. Teraz musimy nadrobić zaległości, a mamy czas tylko do końca pierwszego półrocza 2016 r. Jeśli nie przyjmiemy tego prawa, nie będziemy mogli korzystać z funduszy unijnych w zakresie gospodarki wodnej i ściekowej na lata 2014-2020, a ponadto grozi nam cofnięcie unijnych dotacji przyznanych nam na ten cel w ramach programowania na lata 2007-2013. Chodzi o dziesiątki miliardów złotych.

Chciałabym poruszyć kwestię ważną z punktu widzenia m.in. przedsiębiorstw wod-kan. W jaki sposób MŚ chce rozwiązać problem wód opadowych w Polsce?

Zamierzamy to rozwiązać, wprowadzając zachęty finansowe do retencjonowania i wykorzystywania wód opadowych, także dlatego, że to obniżałoby ryzyko powodzi i lokalnych podtopień po nawalnych deszczach, ale i łagodziłoby skutki suszy. Na razie zdecydowaliśmy, że będzie to dotyczyć tylko miast i to tych gęściej zabudowanych: terenów o gęstości zaludnienia powyżej 1 tys. osób na kilometr kwadratowy. Być może potem to kryterium poddane zostanie weryfikacji. Na tych terenach trzeba będzie płacić za odprowadzanie deszczówki. Taka opłata ma być zachętą do tego, by inwestować w rozwiązania, mające na celu retencjonowanie deszczówki i zmniejszenie ilości odprowadzanych wód opadowych. Chodzi np. o to, by inwestor dużego sklepu czy osiedla mieszkaniowego, budując parking dla aut, wyłożył go – zamiast kostką czy asfaltem – płytami ażurowymi, dzięki którym część deszczówki wsiąknie w ziemię a nie spłynie w całości do kanalizacji deszczowej. Większość lokalnych podtopień bierze się stąd, że przy bardzo intensywnym deszczu na terenach „zabetonowanych”, bez odpowiedniej retencji, woda nie ma gdzie wsiąkać i przez to gwałtownie spływa. W Poznaniu poprzez brak takiej retencji skutkiem gwałtownych burz był 20-krotnie większy przepływ wody w tamtejszych mniejszych rzekach. Dlatego opracowaliśmy system, który zachęci do inwestowania w systemy retencyjne. Jeśli chodzi o opłaty, przewidujemy pewne progi. Jeśli w ogóle nie ma retencji, opłata będzie najwyższa.

Czy zapisy projektowanej ustawy Prawo wodne nie będą kolidowały z zapisami innych aktów prawnych (ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków czy Rozporządzenia taryfowego)?

Takiej kolizji nie będzie. Ustawa o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków ma być przeniesiona, od 1 stycznia 2017r., z kompetencji Ministerstwa Infrastruktury do gospodarki wodnej, czyli do Ministerstwa Środowiska. Gdy to się stanie, znowelizujemy tę ustawę. Celem nowelizacji ma być wprowadzenie krajowego regulatora opłat za wodę i za odbiór ścieków, na podobieństwo Urzędu Regulacji Energetyki w sektorze energetycznym.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

1 Komentarz

Skomentuj