W Polsce marnowanych jest blisko 9 mln ton jedzenia rocznie (w Europie ok. 100 mln ton i 1,3 mld ton na całym świecie), z czego ok. 2 mln ton wyrzuca się w gospodarstwach domowych, a to 55 kg per capita (w Europie to ok. 100 kg na osobę).

Pod tym względem Polska zajmuje piątą pozycję wśród państw trwoniących jedzenie w Unii Europejskiej. Przed nami są Wielka Brytania, Niemcy, Francja i Holandia.

W krajach zachodnich skala marnowania żywności jest większa wśród konsumentów, natomiast w Polsce, wg danych Eurostatu, najgorzej wypada branża spożywcza. W domach najczęściej wyrzucane jest pieczywo (przyznaje się do tego 49% Polaków), owoce (39%), wędliny (38%), jogurty (33%), sery (16%), ziemniaki i mleko (po 13%), dania gotowe (10%), mięso (8%), jaja (4%), ryby (3%) i inne produkty (4%). Niemarnowanie jedzenia w ogóle deklaruje zaledwie 1% Polaków!

Powody?

Podaje się ich kilka: mijający termin przydatności do spożycia (45%), popsucie się żywności (12%), zbyt duże porcje (10%), zła jakość kupionej żywności (9%), za duże zakupy lub niesmaczność (po 8%), brak pomysłów na wykorzystanie składników (4%). Brak konkretnych powodów zadeklarowało 3% pytanych. Trudno precyzyjnie wskazać, jakie ilości których produktów są marnowane, co pozwoliłoby obliczyć wszystkie koszty, w tym zagospodarowania powstających odpadów. Ale i tak, szacując konsekwencje tego zjawiska, dochodzimy do wstrząsających wniosków.

Skutki

Oczywisty jest fakt, że marnowana żywność mogłaby posłużyć nam lub innym. Ale już trudniejsze do wyobrażenia są globalne skutki: nadaremnie uprawiana ziemia, niepotrzebnie hodowane rośliny i zwierzęta, zbędna praca i poniesione nakłady. Następuje również roztrwonienie energii, zużytej do produkcji, przetwarzania, transportu i przechowywania żywności, którą potem i tak się wyrzuca. Dochodzi do emisji gazów cieplarnianych – i nie są to małe ilości. Szacuje się, że produkcja żywności generuje ok. 1/3 globalnej emisji gazów cieplarnianych, w tym sama hodowla zwierząt odpowiada za ok. 15% (głównie metanu). To więcej niż łączna emisja z transportu samochodowego, lotniczego, kolejowego i wodnego!

Równie zatrważająca jest skala marnotrawstwa wody. Przykładowo do produkcji 1 kg wołowiny potrzeba 14 500 l wody, 1 kg wieprzowiny – 5990 l, 1 kg drobiu – 4330 l, 1 kg chleba – 950 l wody, średniej wielkości jabłko – 125 l, dużego pomidora – 50 l, 1 kg ketchupu – 730 l, 1 kg sałaty – 240 l, 1 kg kapusty – 280 l, 1 kg ziemniaków – 290 l (1 kg chipsów ziemniaczanych – 1040 l), 1 jajka – 200 l, a 1 kg cukru – 80 l. Parzymy, nie pijemy, a potem wylewamy kawę lub herbatę? Zatem pamiętajmy, że do wyprodukowania ilości herbaty potrzebnej do zaparzenia jednej filiżanki potrzeba 30 l wody, a w przypadku kawy aż 140 l wody.

Dla porównania człowiek potrzebuje ok. 42 000 l wody pitnej w ciągu swojego życia. Tyle samo pochłania produkcja dwóch kg wołowiny i 20 bochenków chleba…

Wartość zmarnowanego w kraju jedzenia to kilka-, a nawet kilkanaście miliardów złotych. Tak więc marnując jedzenie, wpływamy również na kondycję rynku. Do tego należy doliczyć kilkudziesięciomilionowe koszty zagospodarowania odpadów i koszty środowiskowe. W uproszczeniu co roku powstają 2 miliony ton niełatwych do przetworzenia odpadów i kilkadziesiąt tysięcy ton opakowań, w większości z tworzyw sztucznych, które trafiają… no właśnie, dokąd? Bo przecież nie do kompostowni ani do systemu selektywnej zbiórki?

Poza materialnymi i ekonomicznymi skutkami marnowania jedzenia dotkliwe są jeszcze konsekwencje społeczne, etyczne i kulturowe. Zachęcam do własnych przemyśleń i do niemarnowania jedzenia!

Artykuł pochodzi z kwartalnika „Recykling”.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

3 Komentarze

  1. Skąd ta cyfra? Każdy Polak codziennie wyrzuca kilogram żywności do śmietnika? Tyle odpadów komunalnych razem produkujemy a nie wyrzucamy żywności.

Skomentuj