“Dziennik Gazeta Prawna” dotarł do projektu reformy systemu gospodarki odpadami. Jego założenia to dłuższy, 3-letni okres magazynowania odpadów, obliczanie poziomów recyklingu na starych zasadach, wstrzymanie opłat marszałkowskich i zrównanie cen odbioru śmieci od mieszkańców i firm.

Założeniem, które przyświeca Ministerstwu Klimatu jest rzekomo zahamowanie wzrostu cen opłat śmieciowych. Na przestrzeni ostatnich miesięcy cenę odbioru odpadów z domostw uchwaliło wiele miast i gmin. Samorządowcy nie przebierają w słowach – w komunikatach do mieszkańców podwyżki zazwyczaj tłumaczą działaniami rządu.

Jednym z elementów reformy ma być zniesienie zakazu składowania odpadów kalorycznych, o którym pisaliśmy już na łamach Portalu Komunalnego. Obecnie tego typu śmieci kierowane są do spalarni, za co gminy płacą ok. 700 zł za tonę. Zagospodarowanie na składowisku jest o ok. połowę tańsze, zatem oszczędności na pewno byłyby odczuwalne.

Nowelizacja ucpg i wprowadzenie ROP

Kolejnymi zmianami ma być nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (ucpg) oraz nowy akt prawny przygotowujący Polskę do wdrożenia rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP). Projekty mają się pojawić najpóźniej po wakacjach. Co więcej, część przepisów będzie prawdopodobnie zgłoszona jako projekty poselskie, co ma przyspieszyć ich wdrażanie.

Wiceminister Jacek Ozdoba: musimy zrobić restart systemu odpadowego

Jacek Ozdoba, wiceminister klimatu zapowiada kilka fundamentalnych zmian. Pierwszą ma być wydłużenie okresu na magazynowanie odpadów z 1 do 3 lat. Ma to dać instalacjom komunalnym więcej elastyczności przy wyborze sposobu i czasu ich zagospodarowania. Chodzi o to, aby zakłady nie musiały za wszelką cenę pozbywać się odpadów i nie płacić zawyżonych stawek.

Drugą dużą zmianą ma być zahamowanie wzrostu opłaty marszałkowskiej. Być może, jak zapowiada resort, zostanie ona nawet obniżona.

Poziomy recyklingu po staremu

Trzeci duży element pakietu to powrót do starego sposobu obliczania poziomów recyklingu. Do tej pory nie wydano rozporządzenia, które miało precyzować wyliczanie recyklingu na podstawie materiału przygotowanego do ponownego użycia. Mówi się, że resort planuje powrót do starego systemu, a więc obliczania poziomów na podstawie ilości odpadów przekazanych do recyklingu.

Inną proponowaną zmianą jest wyrównanie opłat za śmieci dla firm z nieruchomości niezamieszkałych. Obecnie za odbiór pojemnika odpadów o pojemności 1100 litrów płacą one tylko 50 zł. Według nowych przepisów ta kwota miałaby wzrosnąć do 300 zł.

Odpady kaloryczne mogą wrócić na składowiska. Ministerstwo Klimatu szykuje projekt

Źródło: DGP

Czytaj więcej

11 Komentarze

  1. Powodzenia jak ta znowelizowana ustawa obniży koszty odbioru odpadów, obecną ustawa jak wszem głoszono miała nie powodować zarabiania na niej miast / województw a ograniczyć dzikie wysypiska, a jak się okazało to tylko dodatkowy podatek, którym nas doją a śmieci w lasach przybywa. A dlaczego? Bo mimo płacenia kupy pieniędzy duża część odpadów nie jest odbierana a koszt ich wywozu jest horrendalny. Dlatego ludzie wyworzą właśnie odpady do lasów. Wszystkie pseudo nowelizacje mają za zadanie tylko nas bardziej wydoić…

  2. Ludzie kombinują od zawsze. Cwaniaki , których stać na auto za kilkadziesiąt tysięcy wywozą śmieci do lasu lub sami smiecą tam gdzie są. Chamstwa i chołoty się nie wypleni. Niestety. I nie kasę tu chodzi tylko o czyste lenistwo i chory egoizm.

  3. Nie ważne ile produkujecie to nie zmienia faktu że jest za mało instalacji. Ludzie to co się dzieje w komunalce i ten wzrost cen jest niczym w porównaniu z przemysłówką,

  4. Fajnie ,ze zauważyli iż robią źle , ale tych zmian śmieciowych jest już więcej niż w skarbowce. Nie kumaci ludzie tam pracują,a co gorsza nie słuchają ludzi z branży lub dociera to do nich z opóźnieniem… najgorsze jest to palenie śmieci i zostawianie ich po lasach…

  5. W dwie osoby produkujemy bardzo małe ilości śmieci. Małe wiaderko – worek po chlebie, zapełniamy dopiero w kilka dobrych dni. Plastik i bio osobno, wynosimy również co parę dni, nawet i tydzień. A płacimy strasznie dużo – 30 zł od osoby czyli 60 zł. Za co?? Tak jakbyśmy produkowali ich tony na miesiąc.
    I dziwicie się, że ludzie “podrzucają śmieci”. Obniżcie ceny to większość z nich nie będzie kombinowała.
    A niektórzy ludzie powinni produkować mniej śmieci.

Skomentuj