Zakończyły się konsultacje publiczne projektu ustawy o zmianie ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi oraz niektórych innych ustaw, której celem jest transpozycja do prawa polskiego unijnych wymogów w zakresie rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP). Projektowane przepisy spotkały się z prawdziwą lawiną hejtu i negatywnych opinii, w szczególności  ze strony podmiotów wprowadzających do obrotu produkty w opakowaniach oraz organizacji ich zrzeszających. 

Czego tam nie było! W pierwszej kolejności wskazana została niezgodność ustawy z Konstytucją RP poprzez m.in. regulowanie stosunków daninowych w drodze rozporządzenia oraz ustanowienie zbyt szerokiej swobody dla ministra właściwego do spraw klimatu. Do tego doszła sprzeczność z zapisami dyrektywy (UE) 2018/851 z uwagi na rozszerzenie proponowanych zobowiązań finansowych przedsiębiorców na odpady inne niż zużyte opakowania oraz brak zapewnienia przejrzystego sposobu ustalania kosztów pomiędzy interesariuszami systemu ROP. Wisienką na torcie okazało się natomiast dostrzeżenie w ustawie zamachu na wolność działalności gospodarczej z powodu planowanego objęcia organizacji odpowiedzialności producentów dodatkową opłatą na rzecz NFOŚiGW w wysokości 10% wygenerowanego zysku.

Czy treść projektu faktycznie wywołuje „głębokie rozczarowanie i konsternację”, jak wskazali autorzy jednej z opinii przekazanej resortowi klimatu? Zdecydowanie tak! Zaproponowana ustawa dokonuje bowiem skrajnie niesprawiedliwego podziału praw i obowiązków. Instytut Ochrony Środowiska (IOŚ-PIB) otrzymać ma w nowej rzeczywistości bardzo szerokie uprawnienia, które uczynią z niego nieomal wszechmocny organ administracyjny, natomiast próżno w opublikowanym tekście doszukać się jakiejkolwiek jego współodpowiedzialności za funkcjonowanie krajowego systemu ROP. Z drugiej...