Wiele wskazuje na to, że nadchodzi lepszy czas dla branży termicznego przekształcania odpadów. Inwestycje mogą liczyć na wsparcie z pieniędzy publicznych. Polski rynek umożliwia co najmniej podwojenie mocy instalacji wykorzystujących odpady jako paliwo.

Każda branża oczekuje jasnych reguł funkcjonowania i perspektyw rozwoju. Z termicznym przekształcaniem odpadów od dłuższego czasu był z tym spory problem. To nie sprzyjało planowaniu inwestycji. Efekt – zamiast zagospodarowania i termicznego wykorzystania odpadów mamy rosnący problem zalegającej frakcji kalorycznej oraz falę (często nieprzypadkowych) pożarów odpadów. Jest jednak nadzieja na istotną poprawę i lepszą perspektywę na przyszłość. Był to jeden z głównych tematów 17. Konferencji „Termiczne Przekształcanie Odpadów”, zorganizowanej przez Abrys w wersji on-line w dniach 24-25 listopada.

Spalanie wpisuje się w GOZ

Termiczne przekształcanie odpadów to trochę niechciane dziecko. Nie brak głosów, że ta forma ich zagospodarowania powinna być minimalizowana jako nieekologiczna i niewpisująca się w ideę gospodarki obiegu zamkniętego. Tymczasem trudno sobie wyobrazić bez niej racjonalną gospodarkę odpadami. – Bez termicznego przekształcania odpadów nie da się uzupełnić i zamknąć GOZ-u – uważa dr hab. inż. Tadeusz Pająk, prof. Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Ta teza zaczyna się coraz silniej przebijać. Oczywiście, radykalnych zmian nie można się spodziewać w najbliższym czasie. Inwestycje w modernizację istniejących instalacji i budowę nowych nie tylko są bardzo kapitałochłonne, ale także wymagają sporo czasu. Efektów możemy się spodziewać nie wcześniej niż za...