We wrześniu, bez rozgłosu, ukazał się projekt zmiany ustawy o odpadach i, jak to zwykle bywa, także kilku innych ustaw regulujących gospodarkę odpadami. Projekt wraz z uzasadnieniem i uwagami ma 815 stron, więc stanowi zajmującą lekturę na jesienne wieczory, dla pasjonatów jak znalazł. Na szczęście, sama treść zmian ustawowych to tylko niecałe siedem procent całości. 

Zmianie uległo wiele definicji ze słowniczka ustawy o odpadach, z definicją odpadów komunalnych i bioodpadów włącznie. Z odpadów komunalnych wyłączono odpady budowlane i rozbiórkowe oraz budzące kontrowersje odpady z rolnictwa, leśnictwa i rybołówstwa. Dodano definicyjny odsyłacz do definicji odpadów żywności, zawarty w art. 2 rozporządzenia (WE) nr 178/2002 Komisji Europejskiej i Rady. To bardzo dobrze, bo chyba nikt nie wierzy w mityczną, krążącą po „internetach” ilość ponad 9 mln ton żywności marnowanej w Polsce każdego roku. W miejsce „zapełniania wyrobisk” pojawiają się „prace ziemne”, co jest pojęciem szerszym, ułatwiającym stosowanie odpadów w rekultywacji terenów niekorzystnie przekształconych, najczęściej, niestety, antropogenicznie.

Produkt uboczny i ROP

Dużo miejsca poświęcono procedurze uzyskiwania statusu produktu ubocznego oraz utraty statusu odpadu. Ograniczyć to powinno ilość wytwarzanych odpadów. Oczywiście, nie obyło się bez zapisów na temat rozszerzonej odpowiedzialności producenta i założeń systemu kaucyjnego. O ile o ROP wiemy już nieco więcej, o tyle system kaucyjny nadal owiany jest mgiełką tajemnicy.

Kolejny program

Wraz z Krajowym Planem Gospodarki Odpadami (KPGO) powstanie drugi dokument o budzącej nadzieję nazwie „Krajowy...